FANDOM


  • Kto uważa, że gdyby nie było Voldka w HP to byłoby trochę nudno. Harry miałby rodziców, nie rozmawiał by z Dumbledorem, a opowieść by była tylko o chłopcu, co chodzi do szkoły magii. Może nawet nie kolegował się z Hermioną, Ronem i Ginny...

      Wczytuję edytor...
    • "uwarza"? Ginny, ta milość do Harry'ego przysłoniła ci słownik!

        Wczytuję edytor...
    • Proszę, królu, błąd poprawiony... -_-

        Wczytuję edytor...
    • Każda opowieść byłaby nudna, gdyby brakowało w niej antagonisty. Główny bohater musi mieć przeciwnika, i to takiego z krwi i kości.

        Wczytuję edytor...
    • 89.65.116.43 napisał(a):
      Każda opowieść byłaby nudna, gdyby brakowało w niej antagonisty. Główny bohater musi mieć przeciwnika, i to takiego z krwi i kości.

      Racja **

        Wczytuję edytor...
    • wtedy nie byłoby tej historii, albo byłby inny czarny charakter, przypominam, że to książka

        Wczytuję edytor...
    • Gdyby nie było Voldemorta Harry by miał rodziców. Wiedział by jak dostać się na peron 9 i 3/4, więc nie poznałby Rona. Draco nie byłby na pewno taki niemiły i nie rzucił by tej przypominajki, więc Harry nie byłby szukającym. Nie umarłoyby wiele osób (Fred, Suriusz, Lupin itd.). Nie będę się zbyt rospisywać dlatego powiem jednym zdaniem. Byłoby wtedy nudno.

        Wczytuję edytor...
    • Harry I TAK jest nudny. Gdyby go zrobić BARDZIEJ NUDNYM, to lepiej byłoby pisać książkę o Kowalskim z sąsiedztwa, co codziennie pije kawę na śniadanie i idzie pracować w biurze.

        Wczytuję edytor...
    • Harry Potter nie jest nudny i nigdy nudny nie bedzie jak cgcesz takie komentarze posac to lepiej skocz z okna. To nie ta strona gdzie można tak o Harrym Potterze pisać!!!

        Wczytuję edytor...
    • MionaWesley napisał(a): Gdyby nie było Voldemorta Harry by miał rodziców. Wiedział by jak dostać się na peron 9 i 3/4, więc nie poznałby Rona. Draco nie byłby na pewno taki niemiły i nie rzucił by tej przypominajki, więc Harry nie byłby szukającym. Nie umarłoyby wiele osób (Fred, Suriusz, Lupin itd.). Nie będę się zbyt rospisywać dlatego powiem jednym zdaniem. Byłoby wtedy nudno.

      To że by wiedział jak dostać się na peron 9 i 3/4 nie znaczy, że nie poznałby Rona i innych Weasleyów. Może nawet wcześniej by ich znał albo poznałby Rona w pociągu czy w Hogwarcie. Myślę, że Draco mógłby być niemiły, bo wychowanie robi swoje, a to, że nie byłoby Voldka, nie znaczy, że nie byłoby fanatyków czystej krwi. A Harry mógłby zostać szukającym w inny sposób, bez pomocy Malfoya. I bardzo dobrze, że by nie umarło wiele osób. Chociaż zależy jakie.

      Uważam, że Jo jest utalentowaną pisarką, więc HP byłby ciekawy i bez Voldka. Byłby po prostu inny antagonista, Harry niepozbawiony rodziny, ta wspierałaby go w walce z wrogiem.

        Wczytuję edytor...
    • Czarny charakter musi być. Bez Lorda nie było by akcji.

        Wczytuję edytor...
    • Oczywiście że musi być czarny charakter, jakaś przeszkoda. Coś co pozwoli żeby historia mogła się rozwijać. 

        Wczytuję edytor...
    • Zawsze czarny charakter musi być. Inaczej nie byłoby historii, a jak coś, byłaby o Ronaldzie Weasley'u, który piszę pamiętnik i nie nawidzi Harry'ego, bo jak to Snape uważa "jest arogancki jak James" oraz Harry jak to zdradziła J.K.Rowling:

      "Gdyby Lily i James nie umarli, Harry miałby brata oraz siostrę"

      Taka moja wypowiedź :3

        Wczytuję edytor...
    • Ginny2404 napisał(a):
      Kto uważa, że gdyby nie było Voldka w HP to byłoby trochę nudno. Harry miałby rodziców, nie rozmawiał by z Dumbledorem, a opowieść by była tylko o chłopcu, co chodzi do szkoły magii. Może nawet nie kolegował się z Hermioną, Ronem i Ginny...


      Dlaczego miałby się z nimi nie kolegować? Nie rozumiem tego, chociaż wiadomo, że bez Voldemorta to zdecydowanie nie byłoby to samo.

        Wczytuję edytor...
    • MionaWesley napisał(a):
      Gdyby nie było Voldemorta Harry by miał rodziców. Wiedział by jak dostać się na peron 9 i 3/4, więc nie poznałby Rona.

      I tak by go poznał, przecież spali w tym samym dormitorium. Chociaż fakt, może trzymałby się z innymi osobami w szkole, ale to by było takie... dziwne xD

        Wczytuję edytor...
    • Annabeth798 napisał(a):
      MionaWesley napisał(a):
      Gdyby nie było Voldemorta Harry by miał rodziców. Wiedział by jak dostać się na peron 9 i 3/4, więc nie poznałby Rona.
      I tak by go poznał, przecież spali w tym samym dormitorium. Chociaż fakt, może trzymałby się z innymi osobami w szkole, ale to by było takie... dziwne xD


      Nie sądze, skoro od razu znalazł z nimi wspólny język. Co innego, gdyby został przydzielony do Slytherinu, czyli tam, gdzie zamierzała umieścić go Tiara, gdyby nie wyprosił u niej zmiany decyzji, ale nie sądzę, żeby udało mu się zaprzyjaźnić z Malfoyem i jego świtą, skoro mieli oni całkowicie inne poglądy na temat rzeczywistości, chociaz pod ich wpływem, sam również mógłby nabrać podobnych przekonań i zapatrywań na świat, pod warukiem, że nie zostałby wychowany przez swoich rodziców, bo przecież oni wpoiliby mu zupełnie inne wartości niż te, które reprezentowała większość Ślizgonów.

        Wczytuję edytor...
    • Ja mam na ten temat proste zdanie:

      Nie ma Voldzia to książka się nie klei

                      wniosek:

      Jest Voldzio = :)

      Nie ma Voldzia = :(

        Wczytuję edytor...
    • Sądze, że byłby bez problemu przydzielony do Gryffindoru, ponieważ cząstka duszy Voldemorta najprawdopodobniej mogła sprawić, że tiara chciała go przydzielić do Slytherinu. Chociaż sam/a nie wiem czy Jamesa chciała tiara przydzielić do Slytherinu. Ale to mało prawodpoodobne.

        Wczytuję edytor...
    • 31.63.160.142 napisał(a):
      Ja mam na ten temat proste zdanie:

      Nie ma Voldzia to książka się nie klei

                    wniosek:

      Jest Voldzio = :)

      Nie ma Voldzia = :(


      Dokładnie :D

        Wczytuję edytor...
    • Wyobrażam sobie to tak, że gdyby Voldemorta nie było:

      1. Harry mógłby trafić do szkoły z dzieckiem Remusa i dzieckiem Syriusza (zważając na to, że obydwoje przyjaźnili się z jego ojcem, zapewne znałby ich pociechy wcześniej),  jeśliby sobie kogoś znaleźli lub, w przypadku Lunatyka, jeśli poznałby Nimfadorę wcześniej. Może można byłoby to nawet nazwać nowymi Huncwotami.

      2. Regulus by żył. Kto wie, możliwe, że jego stosunki z bratem uległyby polepszeniu.

      3. Ron i Hermiona raczej nie zaprzyjaźniliby się ze sobą. Z tego co pamiętam, to z inicjatywy Harry'ego, narodziło się Gold Trio, bo to on chciał ostrzec Hermionę przed trollem, a koniec końców przypieczętował tym tę przyjaźń.

      4. Owszem, pewnie znałby Rona, ale wątpię w to, że przyjaźniłby się z nim, mając już swoją bandę znajomych z dzieciństwa (zakładając, ze Syriusz i Remus mają dzieci).

      5. Albus pociągnąłby dłużej jako dyrektor szkoły.

      6. Snape nie znęcałby się nad Harry'm, ponieważ nie chciałby zrazić do siebie Lily.

      7. Harry miałby rodzeństwo. 

      8. Potter'owie nie mieliby prawdopodobnie żadnego kontaktu z Dursley'ami.

      9. Móglby istnieć inny, czarny charakter, a Harry stawiałby mu czoła z pomocą innych przyjaciół i rodziny.

      Pewnie trochę za dużo gdybania, ale patrząc z tej perspektywy fajnie by było, gdyby "nowych Huncwotów" tworzył Harry, pewnie Teddy (metamorfomag) i syn/córka Syriusza (który/a zapewne odziedziczyłby/aby po nim pewne cechy). Petera nie uwzględniam, bo wydaję mi się, że prędzej czy później jego kontakt z resztą by się urwał.

        Wczytuję edytor...
    • Darnabyi napisał(a):
      Wyobrażam sobie to tak, że gdyby Voldemorta nie było:

      1. Harry mógłby trafić do szkoły z dzieckiem Remusa i dzieckiem Syriusza (zważając na to, że obydwoje przyjaźnili się z jego ojcem, zapewne znałby ich pociechy wcześniej),  jeśliby sobie kogoś znaleźli lub, w przypadku Lunatyka, jeśli poznałby Nimfadorę wcześniej. Może można byłoby to nawet nazwać nowymi Huncwotami.

      2. Regulus by żył. Kto wie, możliwe, że jego stosunki z bratem uległyby polepszeniu.

      3. Ron i Hermiona raczej nie zaprzyjaźniliby się ze sobą. Z tego co pamiętam, to z inicjatywy Harry'ego, narodziło się Gold Trio, bo to on chciał ostrzec Hermionę przed trollem, a koniec końców przypieczętował tym tę przyjaźń.

      4. Owszem, pewnie znałby Rona, ale wątpię w to, że przyjaźniłby się z nim, mając już swoją bandę znajomych z dzieciństwa (zakładając, ze Syriusz i Remus mają dzieci).

      5. Albus pociągnąłby dłużej jako dyrektor szkoły.

      6. Snape nie znęcałby się nad Harry'm, ponieważ nie chciałby zrazić do siebie Lily.

      7. Harry miałby rodzeństwo. 

      8. Potter'owie nie mieliby prawdopodobnie żadnego kontaktu z Dursley'ami.

      9. Móglby istnieć inny, czarny charakter, a Harry stawiałby mu czoła z pomocą innych przyjaciół i rodziny.

      Pewnie trochę za dużo gdybania, ale patrząc z tej perspektywy fajnie by było, gdyby "nowych Huncwotów" tworzył Harry, pewnie Teddy (metamorfomag) i syn/córka Syriusza (który/a zapewne odziedziczyłby/aby po nim pewne cechy). Petera nie uwzględniam, bo wydaję mi się, że prędzej czy później jego kontakt z resztą by się urwał.


      Genialne ;o

      Hmm, Lunatyk mógł poznać Nimfadorę wcześniej, ale wtedy (gdyby ich dziecko miało pójść do Hogwartu w tym samym czasie co Harry) Nimfadora miałaby około jedenastu/siedmiu lat (wybacz, jeżeli źle powiedziałam, ale nie przeliczałam dokładnie), i nie wiem, czy wtedy twój pomysł z dzieckiem Nimfadory i Remusa w 80 latach by wypalił.

        Wczytuję edytor...
    • ^Masz racje, nie przemyślałam tego. A szkoda, bo byłoby ciekawie. Ale na razie to tylko luźne spekulacje, Rowling raczej nie weźmie się za pisanie o alternatywnej rzeczywistości. :P

        Wczytuję edytor...
    • Rowling lubi dodawać tylko coś nowego, bo pieniądze i sława się nie zgadzają. To, w jaki sposób odpisuje/odpisywała do fanów na temat czarnoskórej Hermiony, był żałosny. Tak samo jej postawa wobec Polaków i ich narodu.

        Wczytuję edytor...
    • 89.67.186.226 napisał(a):
      Harry I TAK jest nudny. Gdyby go zrobić BARDZIEJ NUDNYM, to lepiej byłoby pisać książkę o Kowalskim z sąsiedztwa, co codziennie pije kawę na śniadanie i idzie pracować w biurze.

      CO TY SOBIE MYŚLISZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ja kocham Harry'ego i przyżekam na Trzmiela (Dumbledor to według Rowling po ang. Trzmiel) że NIGDY i to NIGDY mi się nie znudzi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      P.S: Harry'ego nie da się zrobić nudniejszym bo jest zaje ciekawy

      P.P.S: Kowalski to nazwisko gościa z Fantastyczyne zwierzęta i jak je znaleźć a to przed Harrym Potterem dlatego ma dla ciebie wiadomość:

      NAUCZ SIĘ MYŚLEĆ ZANIM COŚ NAPISZESZ A POTEM I TAK BYŚ MARUDZIŁA ŻE TA KSIĄŻKA O KOWALSKI TO NUDA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Pozdrawiam Użytkownik Portalu Fandom

      Mój pseudonim: Widmo

        Wczytuję edytor...
    • 31.61.131.227 napisał(a):
      Harry Potter nie jest nudny i nigdy nudny nie bedzie jak cgcesz takie komentarze posac to lepiej skocz z okna. To nie ta strona gdzie można tak o Harrym Potterze pisać!!!

      Racja!

      Pozdrawiam Użytkownik Portalu Fandom

      Mój pseudonim: Widmo

        Wczytuję edytor...
    • 89.67.186.226 napisał(a):
      Harry I TAK jest nudny. Gdyby go zrobić BARDZIEJ NUDNYM, to lepiej byłoby pisać książkę o Kowalskim z sąsiedztwa, co codziennie pije kawę na śniadanie i idzie pracować w biurze.

      Sam jesteś nudny bardzo. Jeśli tak piszesz to właśnie obraziłeś rzesze fanów HP. W tym moją polonistkę.

        Wczytuję edytor...
    • Mati9055 napisał(a):
      89.67.186.226 napisał(a):
      Harry I TAK jest nudny. Gdyby go zrobić BARDZIEJ NUDNYM, to lepiej byłoby pisać książkę o Kowalskim z sąsiedztwa, co codziennie pije kawę na śniadanie i idzie pracować w biurze.
      Sam jesteś nudny bardzo. Jeśli tak piszesz to właśnie obraziłeś rzesze fanów HP. W tym moją polonistkę.


      Czasami jestem dumna z tego, że istnieją tacy ludzie jak ty, Mati i coś mnie z nimi łączy jednak. (:

        Wczytuję edytor...
    • JestemTwoimSnem napisał(a):
      Mati9055 napisał(a):
      89.67.186.226 napisał(a):
      Harry I TAK jest nudny. Gdyby go zrobić BARDZIEJ NUDNYM, to lepiej byłoby pisać książkę o Kowalskim z sąsiedztwa, co codziennie pije kawę na śniadanie i idzie pracować w biurze.
      Sam jesteś nudny bardzo. Jeśli tak piszesz to właśnie obraziłeś rzesze fanów HP. W tym moją polonistkę.

      Czasami jestem dumna z tego, że istnieją tacy ludzie jak ty, Mati i coś mnie z nimi łączy jednak. (:


      Popieram! Dosłownie! To ja Widmo ale pisze na kompie mamy nie moim...

        Wczytuję edytor...
    • Jestem pewna, że gdyby nie Voldemort, Rowling obsadziłaby inną postać na miejscu głównego czarnego charakteru. Gdyby książka była wyłącznie o chłopcu chodzącym do Hogwartu, na pewno byłoby o wiele mniej fanów książki, jednak J. K. jest świetną pisarką i mam pewność, że udałoby się jej napisać bardzo ciekawą książkę nawet bez antagonisty. Zauważcie, że nawet momenty, w które nie jest zaangażowany Voldemort czy śmierciożercy, nie są gorsze od momentów z nimi. Sama nauka w Hogwarcie była moim zdaniem (i zapewne także wielu fanów) wystarczająco ciekawa, by czytać ową książkę, jednakże w takim wypadku Rowling trzymałaby się rutyny, a także musiałaby dokładniej opisywać przebieg lekcji i plan zajęć, a następnie się tego trzymać. Podsumowując, moim zdaniem mówienie, że "bez Voldemorta nie byłoby tej książki" jest błędne, gdyż J. K. mogła równie dobrze nadać mu zupełnie inną nazwę i wygląd. Większość autorów nie potrafi napisać książki tak, by była ona ciekawa bez czarnego charakteru.

        Wczytuję edytor...
    • Gdyby, gdyby, gdyby. Gdyby nie Voldemort i jego hokruks, to Tiara nie mialaby powodu kierować Harry'ego do ssysysssy-Slytherinu tylko pewnie podobnie jak ojca i matkę do Gryffindoru. Takie gdybanie jest bezcelowe, bo niesposób zgadnąć jak potoczyłaby się ta historia.

        Wczytuję edytor...
    • Możemy gdybać całe lata a i tak pewnie nie odgadniemy co by było gdyby Lordziny zabrakło w książce.

      Ale zapewne było by tak ;

      1. Harry miał by rodziców i zapewne rodzeństwo.

      2. Nie było by Golden Trio bo walka z Trolem w damskiej toalecie ich połączyła. Hermi pewnie znała się z Ronem i Harrym ale nie przyjaźnili by się.

      3. Harry  zapewne nie poznał by rodziny Weasley na peronie, bo przyszedł by z rodzicami. Ci by go tam zaprowadzili więc nie musiał by pytać o drogę Molly, a Ginny by sie w nim nie zakochała.

      4. Z ta miłością Harrego i Ginny to też były by pewne problemy. Nie wiemy czy byli by razem czy nie. Z książki można wywnioskować, że młoda Weasley zakochała sie w sławnym Harrym Potterze, a nie w zwykłym Harrym.

      5. Nie było by mowy aby Harry trafił do Slytherinu, tak jak niektórzy tutaj piszą. Wychowała by go para Gryfonów i ich znajomi - także Gryfoni. Do tego Harry miał trafić do domu węży przez to że był horkruksem Voldemorta i posiadał urąbek jego mocy. Do tego Harry wychowując się u wujostwa musiał być sprytny aby dostać coś do jedzenia albo uciec bandzie wielkiego D. Gdyby James i Lily życi, Harry miał by ich pogląday i patrzył na świat inaczej niż w orginale. Zapewne zachowywał się jak James czyli był psotnikiem i dupkiem do potęgi setnej.

      6. Snap zapewne nie dokuczał by Harremu aby nie narazić sie na gniew Lily. Co nie znienia faktu że miał by racje mówiąc że Potter zachowuje się jak ojciec.

      7. Syriusz znalazł by pewnie sobie kogoś i miał dzieci. Byc może nawet były by w wieku Harrego.

      8. Remus nie był by z Dorą. Co za tym idzie nie było by Teddiego. Choć też nie wiadomo. Może Remus był by taki jak w książce i bał się wiązać z kim kolwiek ze względu na swój "futerkowy problem". Może był by z Tonks gdyby dostał opierdziel od Lily, Jamesa i Syriusza. Możliwe że mieli by Tedda.

      9. Nie jestem pewna co do Petera. Gdyby nie było Lorda Voldemorta, Glizdogon nie zdradził by przyjaciół. Być może dalej by się przyjaźnili albo z czasem ich drogi po prostu by się rozstąpiły. Jest wiele przjaźni szkolnych które kończą się po zakończeniu edukacji. To jest jedno z tych pytań na które trudno powiedzieć.

      10. Nie było by śmierciożerców Voldemorta ale nie zapominajmy że przed nim był jeszcze jeden Czarny Pan -  Grindelwald. On też miał swoich ludzi któży próbowali by się zemścić na Dumbledorze. W książe nie było takiego motywu więc jest on trochę mało prawdopodobny.

      11. Nie zgineło by tyle osób. Nie było by pierwszej wojny ani żadnej z bitw. Wszyscy żyli by spokojnie i bez strachu.

      12. Nie ma Voldemorta + nie strzela Harrego Avadą = Harry nie jest wyjątkowy co przez to idzie że : nie zabije bazywiszka, Ginny sie w nim nie zakochuje ( i dzięki Merlinowi ) itd. Wiecie o co chodzi, nie ? Oczywiście dla rodziców dzieci zawsze są wyjątkowe ale mi chodzi o to że jest mozliwośc że ta książka nie mówiła by o przygodach Harrego, tylko kogoś innego. Zapewne fajnie by było poczytać o szkole magii i jak się tam uczy ale to nie było by to samo bez tych przygód podczas których Harry czasami ( poprawka - zawsze ) lądował w skrzydle szpitalnym. Nie wiem jak wy ale z czasem znudziło by się czytanie o w miare zwykłym życiu czarodzieja. Wiem że będąc czarodziejem nie da się być zwykłym ale da się być szarym. Harry Potter był by tylko zwykłym gryfiakiem który pochodzi z szanowanego rodu. Był by tłem do wielkiej przygody kogoś innego tak jak na przykład Hannah Abbott - puchonka z roku Golden Trio. To jest trochę smutne ale była by taka możliwość.


      Na szczęście jest jak jest więc składajmy Rowling pokłony. :D

      ^^ Pozdrawia Czarna_Zmora^^

        Wczytuję edytor...
    • Wniosek: bez voldzia nie byłoby harrego.

        Wczytuję edytor...
    • jakby nie Władek byłoby nudno, ale zawsze by mogła pojawić się inna postać, w ogóle mogło być wszystko inne historia by zmieniła bieg wydarzeń

        Wczytuję edytor...
    • FanPottera napisał(-a):
      Wniosek: bez voldzia nie byłoby harrego.

      No nie byłoby Harrego, bo nie byłoby Śmierciożerców, do których chciał należeć Severus, co dla Lily było absolutnie nie do zaakceptowania, więc brak owej czarodziejskiej mafii by spowodował, że Sev by był z Lilką wtedy i miał z nią syna, ale to już by nie był Harry nawet gdyby miał na imię tak samo. Po prostu syn owej miłej gryfonki byłby innym człowiekiem, bo miałby inne geny z powodu innego ojca. A Evans bardzo prawdopodobne, że dalej by uważała Jamesa za palanta.

        Wczytuję edytor...
    • Użytkownik Fandomu
        Wczytuję edytor...
Daj okejkę tej wiadomości
Przyznano okejkę tej wiadomości!
Zobacz kto dał okejkę tej wiadomości