FANDOM


HoracyCzarownica19

Spishoracy2


Ogloszenia
Witajcie!

To już dziewiętnasty numer magazynu. A co w nim? Przekonacie się za chwilę ;)

  • Gratuluję Mattibu wygranej w 56 Artykule Miesiąca.
  • Gratuluję Isthealice wygranej w LV Fan Arcie.
  • Zapraszam również do sprawdzenia swojej wiedzy przy rozwiązywaniu Łamigłówek Caairo.
  • Lubicie sceny z filmów, jest i taka zabawa na naszej wiki. Zajrzyjcie w FILMÓWKĘ.
  • Osoby zainteresowane zapraszam do zapisania się do ciekawego projektu na HPW: Pucharu Domów.
  • Wszystkich zainteresowanych Wielkim Quizem wiedzy o HP zapraszam do udziału w kolejnym, który już niebawem.
  • Wszystkich chętnych zapraszam do udziału w 57 Artykule Miesiąca. Od tej edycji został wprowadzony ulepszony regulamin konkursu.
  • Serdecznie gratulujemy Kamci zostania mistrzem Easter Eggów 18. W nagrodę dostajesz bezpłatną prenumeratę magazynu Czarownica. Wszystkie Eggi z poprzedniego numeru zamieszczone są poniżej. Enjoy ;)

Lista Easter Eggów z 18 numeru:

  • Co to Easter Egg? Najczęściej je można spotkać w grach komputerowych, są to smaczki dla fanów od twórców gier. Zaś my postaraliśmy się przenieść to na grunt magazynu.
  • Ogłoszenia: Brawografika z Walderem, Tablica Czytelnika: ostatnie ogłoszenie bliźniacze zestawy kajdan – nawiązanie do Bliźniaków Freya,
  • Magiczna Lista przebojów: klik The Rains Of Castamere i klik Hands of Gold,
  • Kącik Huncwotów: grafika z Aryą i Walderem,
  • Złote Jajo: Jaja Daenerys S2, teza: Hogwart zmieniono na Harrenhall,
  • Temat numeru: F3 „Prędzej słońce wstanie na zachodzie i zajdzie na wschodzie” - cytat z maegeri i Denerys Targaryen”,
  • One-shot: wiele imion i nazwisk nawiązujących do Sagi oraz filmu: Lena, Samwell, Joffrey, Gwendolina, Frey, Glover, Edmure, Jory, Slynt, Kit, Clegane, Harington, Mormont, Edard, Trant,
  • Dzieje Mugoli: Harry potter and the game of thrones by shorelle-d59wgbz praca przedstawiająca postacie z HP jako postacie z GoT,
  • Dzieje Czarodziejów: Frey catelyn S69Djre słowa w tekście Dzikich, na Murze,
  • Plot Holes: JokeFilchArya Walder Frey, Ze zdradził Starków podczas krwawych godów. TOUJOURS PUR,
  • HP od Kuchni: Osha-S3 1 grafika Oshy,
  • Co się działo: Krwawy baron na Krwawe Gody, Caairo na Castamere,
  • Kartka z Kalendarza: zabił nożem z valyriańskiej stali, MAESTRÓW Z CYTADELI,
  • Redakcja: House Bolton Main Shield profilowe Brzytwiarza.
  • Zapraszamy do wyrażenia swojej opinii na temat 19 wydania Czarownicy w tym wątku.
Dziękuję za uwagę!
Black
Potion Class
***
Tablica Czytelnika
SPRZEDAM:
Mam do sprzedania grę, która zalega na mych półkach: "Vernon Dudley i Komnata Pod Schodami". Wielu pewnie zna ten tytuł, a ci co nie kojarzą, opowiada o mugolu, który więzi siostrzeńca w komnacie pod schodami (dzieciak mówi w języku węży, więc się nie dziwię). Koszt do dogadania się. Email: złotybucik@gmail.com
***
WYMIENIĘ:
szczura bez palca na dwa kociołkowe pieguski. Oferta pilna, bo jestem głodny. 773 32 90
***
ODDAM:
moje tenisówki, rozmiar 36. Są białe i prawie nienoszone. Trochę zakurzone przez pajęczyny, ale to dlatego, że często wisiały powieszone w dziwnych miejscach w Hogwarcie. L.L, 582 48 67
***
OGŁOSZENIE:

Drodzy czytelnicy!
Ostatnio do domu mojego przyjaciela wleciała sowa z listem:
Drogi następco Lorda Voldemorta,
Chcę koniecznie się z Panem spotkać! Och znowu powrócą czasy naszego Czarnego Pana!

Sługa Lorda Voldemorta i jego następcy Lucjusz Malfoy

Mój przyjaciel nie wie co robić! Proszę o pomoc. Na razie powiedział mi, że ostatnio zrobił się blady, wypadają mu włosy i rozpłaszcza mu się nos... Czy to oznaki że naprawdę jest następcą Lorda Voldemorta? Pracuje w Ministerstwie Magii, ale ostatnio wziął sobie urlop, bo nie może się pokazać w takim stanie.. Prawda?

Lily Potter From Gryffindor
***
Zapraszamy do dalszych zgłoszeń, wysyłajcie je na PW do Caairo11 lub innego redaktora Czarownicy. ;)

Współpraca

Współpraca (1) Współpraca (2)
Wspolpraca3 Winsfordbutton Hunncwott

Magicznalista
Witamy w kolejnym miesięcznym podsumowaniu Magicznej Listy Przebojów:
  1. klik The War ↑
  2. klik KATNISS vs HERMIONE: Princess Rap Battle ↑
  3. [1] Professor Snape (Harry Potter Song) (POWRÓT)
  4. klik Break The Rules - Hogwarts ↑
  5. klik Death Eaters - Believer - Harry Potter ↑
    [2] Bellatrix Lestrange - So What (POWRÓT)
    [3] We Are From Hogwarts - Harry Potter Parody (POWRÓT)
PROPOZYCJE
  • klik Dark Lord Funk- Harry Potter Parody of „Uptpown Funk”
  • [4] SzpaRAP - Hermiona vs Smerfetka - [ Szparagi ]
  • [5] Harry Potter in 99 Seconds
  • [6] The Mysterious Ticking Noise 10-YEAR ANNIVERSARY in 4K

Oczywiście swoje propozycje możecie wrzucać w komentarzach w wątku z Magiczną Listą Przebojów. Zapraszam do głosowania w poniższej ankietce.

***
Która piosenka utrzyma się w Magicznej Liscie Przebojów?
 
9
 
2
 
3
 
0
 
8
 
1
 
0
 
2
 
1
 
4
 
5
 

Ankieta stworzona dnia mar 6, 2018, o godzinie 19:29.
Oddanych głosów: 35
Redakcja Czarownicy


Kacikh
VOLDEMORT POWRÓCIŁ!!!
...tak przynajmniej twierdzą moi znajomi. Na dowód podsyłają fotkę z imprezy, na której go widzieli...
Huncwot19.1
...później doszły mnie słuchy, że widziano go w metrze. Hogwart zareagował natychmiast i też wysłał tam swoich ludzi...
Huncwot19.2
… żeby ochronić Harry'ego, Zakon Feniksa zaczął szukać mu sobowtóra. Podobno pierwsze efekty przewyższyły oczekiwania...
Huncwot19.3
… niektórych zmienników co prawda poniosła trochę fantazja...
Huncwot19.4
…szykowane są różne plany awaryjne...
Huncwot19.5
...planowane są też dywersje, na wypadek gdyby jednak doszło do spotkania...
Mem 3 (1)
… ale podobno opcja z meksykańskim imieniem była już kiedyś testowana i z jakiegoś powodu się nie sprawdziła...
Obraz 1
...na szczęście wszystko okazało się niepotrzebne. Bo co prawda był to Voldemort, ale już nie w głowie był mu Harry i horkruksy. Mówi się, że zmienił branżę na rozrywkową...
Huncwot19.8
...podobnie rzecz się ma z Syriuszem. On z kolei próbuje sił w Stand Up'ie...
Huncwot19.9
...próbował też namówić do tego Snape'a, ale ten miał już plany.
Bedzie” grał w grę...
Huncwot19.10
Na pożegnanie mały bonus. Zastanawialiście się co by było, gdyby ojcem Harry'ego był ktoś inny niż James?
Huncwot19.11
Koniec scrollowania!
Brzytwiarz
Huncwot19.12


Zlote
Golden egg

Piątym Smokiem, który zawitał na Smoczej Arenie, był Krystianwolski, znany nam wszystkim jako Kris. Bronił swojego Złotego Jaja według nowej formuły zabawy – „Przeżyj jeden dzień w Hogwarcie – i nie daj się wyrzucić ze szkoły”. Każdy z redaktorów wymyślił jakąś sytuację, w której został postawiony Smok, a jego zadaniem było z niej wybrnąć. Sytuacje z założenia były nietypowe czy wręcz absurdalne, jak to w Hogwarcie często się zdarzało. Kris dwoił się i troił, by wybrnąć z coraz to nowych kłopotów, w które go pakowaliśmy, co zostało docenione przez Was w głosowaniu. Niemal połowa głosujących uznała, że walczył jak rogogon węgierski, i nikt nie uznał, że posyczał się jak salamandra i schował za kamień. Tym samy uznajemy, ze Kris obronił swoje Złote Jajo.

Przed Kamcią, która była następnym Smokiem, postawiliśmy jeszcze trudniejsze zadanie. Musiała wybrnąć z tarapatów, w które wpakowaliśmy ją już nie tylko na terenie szkoły, ale nawet na magic-rockowym festiwalu i w sklepie Weasleyów. A oto jak odpierała ataki krwiożerczych nauczycieli, rockmenów i … sów.

***

BlackAngel92
Są wakacje między twoim czwartym a piątym rokiem nauki w Hogwarcie. Wśród Krukonów słyniesz jako HIPER fanka Fatalnych Jędz. W tym roku w Wielkiej Brytanii odbywa się Międzynarodowy Festiwal Czarodziejskich Zespołów i ciebie na nim nie mogło zabraknąć. Zjawiasz się na festiwalu, bawisz znakomicie... jednak w pewnym momencie zachciało ci się do łazienki. Wędrujesz poprzez wielkie pole namiotowe i wchodzisz do pierwszego lepszego namiotu. Okazało się, iż to namiot ukochanego zespołu, jednak przyłapuje cię ich ochroniarz.
– Ej, mała co tu robisz? – odburknął gburny czarodziej.
Jak wybrniesz z tej sytuacji?

– To czysty przypadek, naprawdę, szukałam tylko toalety. Nie mam pojęcia, jak się tu znalazłam, przysięgam.
– Nie ze mną takie numery. Już dziś jesteś 15 fanką jaką przyłapałem na gorącym uczynku.
– Drętwota! (Rzucam zaklęcie w ochroniarza, zgarniam koszulkę jednego z członków zespołu i uciekam z namiotu).
Z odmętów namiotu pojawia się wokalista zespołu.
– No, Fryderyku mówiłem, żebyś był bardziej grzeczny. – Po chwili krzyczy głośniej. – Ej, mała, chcesz wystąpić na scenie?
– A będę mogła zatrzymać koszulkę?
– Jak nie chcesz biografii zespołu, tylko nędzną koszulkę to spoko. Pamiętaj, nie używaj magii poza szkołą, bo jesteś za mała. (Odchodzi lekko podskakując).

***
Smok-kazanie-apokalipsa

Caairo11
Jesteś atrakcyjną, siódmoroczną Puchonką, która dopiero tydzień wcześniej zdała egzamin na teleportację. Robiąc zakupy w sklepie Gladraga w Hogsmeade, właśnie założyłaś na siebie w przymierzalni szałowy, dwuczęściowy kostium kąpielowy. Widzisz jednak przez szparę, że do regału, na którym wisi ostatnia sukienka ze wzorem w kociołki, zbliża się nielubiana przez Ciebie koleżanka. Chcąc ją uprzedzić, koncentrujesz się, ce-wola-namysł, skupiasz się na tych kociołkach na sukience i…. lądujesz z hukiem na odbywającym się w Gospodzie pod Świńskim Łbem zebraniu Nadzwyczajnego Towarzystwa Eliksirowarów, mającym na celu wręczenie Nagrody Za Najlepiej Uwarzony Eliksir Szczęścia. Gdy pojawiasz się nagle (w tym kostiumie kąpielowym) na stoliku, na którym stoi kartka „Nagroda Główna”, na wypełnionej przeważnie starszymi czarodziejami sali zapada głucha cisza, a TY uświadamiasz sobie, że ze zdenerwowania nie jesteś w stanie ponownie się teleportować. Widzisz, jak zmierza w Twoją stronę rozpromieniony zwycięzca konkursu, pamiętający chyba czasy, gdy w Hogwarcie nie było kanalizacji. Wpatrzeni w Ciebie czarodzieje czekają, aż coś powiesz.
Co im powiesz?

– Na brodę Merlina, straszny tu przeciąg, prawda? Zdaje się, że trochę zabłądziłam, może zechce mi ktoś pożyczyć pelerynę? Byłabym wdzięczna. Przy okazji moje gratulacje wygranemu, z pewnością zasłużył pan na tę prestiżową nagrodę.
– No pewnie, że zasłużyłem, moja Ty Nagrodo piękniejsza od wszystkich moich wnuczek, pójdź w me ramiona! – sepleniący Zwycięzca jest coraz bliżej Ciebie... musisz sobie z nim poradzić.
– Nigredo?! A może wolałby pan kociołek? Na pewno by się przydał bardziej niż ja, nawet teleportować się nie umiem, tak jak trzeba. W dodatku koleżanka na mnie czeka, chyba muszę już zamykać. Zostałabym dłużej, ale brak mi czasu... i chęci...
– Hmm, no czy ja wiem, kociołek zawsze się przyda, panie dziejku ... A ten kociołek to jaki ?
– Z sera oczywiście, ale można to jeszcze przedyskutować, najlepiej w innych okolicznościach.
– No niech będzie, ale najpierw chcę zdjęcie z Nagrodą, jak je wyślę szybką sową to w jutrzejszym Proroku po raz pierwszy znajdę się w rubryce towarzyskiej.
Błysk flesza.

***
S2

Mattibu
Jesteś czwartoroczną uczennicą Hogwartu. Razem z rodzicami wybrałaś się na ulicę Pokątną, aby zrobić niezbędne do szkoły zakupy. Kiedy oni udali się do banku Gringotta, aby wziąć ze skrytki pieniądze, ty poszłaś do Magicznych Dowcipów Weasleyów i spędziłaś wiele czasu oglądając najnowsze produkty z serii Cud-Miód Czarownica. Kiedy już miałaś wychodzić, twoją uwagę zwróciły detonatory pozorujące, więc podeszłaś do półki i wzięłaś jeden do ręki. W tym momencie twój szczur, którego zawsze nosisz w kieszeni, wyrwał się i zeskoczył prosto na półkę, rozrzucając produkty, a potem niezauważony przez nikogo zniknął w jakimś kącie. Zrzucone na ziemię detonatory zaczęły okropnie hałasować i wypuszczać kłęby czarnego dymu, robiąc mnóstwo zamieszania i powodując panikę wśród innych klientów. Kiedy tak stoisz pośrodku tego chaosu z detonatorem pozorującym w ręku, przed tobą pojawiają się dwie, identyczne, rudowłose postacie, zaplatają ręce na piersi i patrzą na ciebie wyczekująco. Jak się im wytłumaczysz?
–To nie moja wina, przysięgam! To wszystko przez mojego szczura, jest ostatnio trochę rozdrażniony, nie mam pojęcia co go napadło. Ale przynajmniej macie panowie powód, żeby trochę dokładniej tu posprzątać.
George: – Niezła wymówka, co Fred?
Fred:– Tak samo mówił Ron, kiedy połamał moją pierwszą miotełkę – zwalił wszystko na biednego Parszywka. Lepiej powiedz prawdę, my nie lubimy żartów, nie George?
– Widać... Mówię prawdę, możecie nawet użyć veritaserum, jeśli mi nie wierzycie.
Fred:– Akurat nie mamy go na składzie...
George:– Ale czemu trzymasz właśnie detonator w ręku? Chciałaś odwrócić uwagę od tego szczura, demolującego nasz sklep?

– Absolutnie nie, zastanawiałam się nad kupnem. Mam małe spięcie z Filchem i chciałabym się zemścić, a detonator na pewno by mi się przydał.
Bliźniacy: Super!!!
George:– Dostajesz 30% rabatu na pierwszy zestaw.
Fred:– I paczkę łajnobomb w prezencie!

***
Złote jajko

Damian102
Jesteś Puchonką na piątym roku. Przechadzasz się korytarzem, na którym wiszą wszystkie dekrety Dolores Jane Umbridge, która jest obecną dyrektorką Hogwartu. Nagle jeden z dekretów spada z hukiem na ziemię. Na miejscu natychmiast pojawia się sama Dolores, która podejrzewa, że to ty zrzuciłaś go na ziemię i krzyczy:
– Jeśli nie chcesz szlabanu, wyjaśnij to natychmiast!

– To wszystko wina nargli. Bardzo mnie irytowało ich bzyczenie i kiedy zamachnęłam się różdżką, żeby je odpędzić, przez przypadek zrzuciłam jeden z dekretów. Nigdy nie zrobiłabym tego specjalnie, pani profesor.
– Nargle? To tylko jeden z głupich wymysłów ludzi pokroju tego Lovegooda. Więc nie żartuj sobie ze mnie, tylko gadaj prawdę!
– Ale ja mówię prawdę, pani profesor. Pewnie dlatego jest pani taki rozdrażniona, ich bzyczenie, choć ciche, może doprowadzić do szału. Tak czytałam w gazecie, jestem pewna, że to prawda. Ale proszę się nie martwić, na pewno da się coś z tym zrobić. No, a dekret zaraz można powiesić z powrotem. Obiecuję, że będę bardziej uważać następnym razem.
– W jakiej gazecie? Pewnie „Żongler”! Przypominam, że na mocy jednego z dekretów posiadanie Żonglera jest zabronione. No, to teraz mamy dwa przewinienia...
– Nie, to na pewno nie był Żongler. Wydaje mi się, że to Rita Skeeter wspomniała o tym w jednym z numerów Proroka, a Ricie przecież można wierzyć, zgodzi się pani ze mną, pani profesor?
– No chyba kpisz. Kto przeprowadził wywiad z Potterem w Żonglerze? Ona!!! Koniec, zobaczymy się jutro na szlabanie! Popiszemy sobie!

***
Rogogon miniaturka

Brzytwiarz
W Hogwarcie zbliżają się walentynki. Jest pewien chłopak, który bardzo Ci się podoba. Wiesz, że jest on wielkim fanem Armat z Chudley, więc oprócz standardowej kartki chcesz jeszcze zamówić mu szalik Armat. W tym celu idziesz do sowiarni wysłać zamówienie, jednak gdy tylko sowa z zamówieniem odlatuje, okazuje się, że jakiś dowcipniś polał sowią karmę eliksirem „Kupkopęd” ze sklepu Weasleyów. Sowy płoszą się przez kolejnego ucznia wchodzącego do sowiarni, dodatkowo powoduje to wzmożenie działania eliksiru, którego cały „efekt” spada na Ciebie... Stoisz więc cała w ptasich kupach, myśląc, że gorzej już być nie mogło, gdy okazuje się że tym, który niechcący spłoszył sowy jest ów fan Armat, który Ci się podoba... Jaki masz pomysł, żeby wybrnąć z twarzą z tej sytuacji?
(Za pomocą zaklęcia pozbywam się sowich kup i udaję, że nic się nie wydarzyło)
– Cześć – mówię do kolegi. – Sowy chyba nie są dziś w najlepszym nastroju, lepiej uważaj.
– Hej, co się stało? Ach, to Ty! Przed chwilą wyglądałaś jak Eloise Midgen... No, faktycznie sowy jakieś nieswoje... Po zapachu tu panującym wnioskuję, że to wina złej diety...
– O tak, z pewnością, ale da się przeżyć.
– A co to jest na Twoich plecach? (zauważa ptasie kupy na twoich szatach, których rzucone na szybko zaklęcie nie doczyściło) Ooo... chyba już wiemy skąd ten zapach... Może Ci pomóc?
– Ach, no tak, sowy chyba zrobiły mi chrzest. Wybacz, ale bardzo się spieszę na lekcje. I do łazienki.
– Czekaj... wyczyścimy Cię zanim pójdziesz do zamku.
– Bardzo Ci dziękuję za pomoc.
– Chociaż najłatwiej byłoby tę szatę zdjąć...
– Tak, jasne. Ta sowa wygląda, jakby miała coś jeszcze do dodania, lepiej już pójdę.
– Żartowałem (czyści szatę). Do zobaczenia w zamku, sówko (uśmiecha się).

***

Zasady głosowania pozostają niezmienne, czyli w ankiecie poniżej możecie ocenić nie tylko to, czy Smok obronił Jajo, ale także w jakim stylu. Nazwom smoków przyporządkowaliśmy wartości punktowe:

  • Rogogon to 4 punkty,
  • Ogniomiot to 3 punkty,
  • Krótkopyski to 2 punkty,
  • Walijski - 1 punkt.

Zaznaczając nazwę któregoś z tych smoków, głosujecie za tym, że Smok obronił Złote Jajo. Wybierając piątą opcję, głosujecie za uznaniem, że Smokowi nie udało się Jaja obronić. ;)

Czekamy na Wasze głosy i opinie o nowej formie Złotego Jaja, które zamieszczać możecie w wątku na forum przeznaczonym do dyskusji o gazecie.

Czekamy na Wasze głosy!
Redakcja Czarownicy
Smoczyca Kamcia obroniła Złote Jajo?
 
9
 
10
 
4
 
0
 
3
 

Ankieta stworzona dnia mar 6, 2018, o godzinie 19:29.
Oddanych głosów: 26


Cool Text - Temat Numeru 222535225339983 (1)
Wielki Mały Człowiek
Slughorn

Hogwart to szkoła. Dziwna, czarodziejska, pełna sekretów i niebezpieczeństw, ale jednak szkoła. W niej przebywają większość czasu bohaterowie powieści o przygodach Harry’ego Pottera, w jej murach przez pierwsze 6 części mają miejsce najważniejsze wydarzenia. Każdy chodził do jakiejś szkoły, tak więc każdy wie, że w niej ogromną rolę odgrywają nauczyciele. A ten, o kim dzisiaj chciałbym napisać, był nauczycielem przez całe życie.

Horacy Slughorn wkroczył w życie i świat Harry’go Pottera dość późno, bo dopiero w 6 części książek o jego przygodach. Od razu jednak stał się postacią znaczącą dla fabuły, w której odegrał rolę tego, kto poprzez swoje wspomnienie pozwolił poznać zamierzenia Voldemorta co do horkruksów. Takie, równie ważne role, odegrały również inne postacie, lecz jest coś, co wyróżnia Horacego spośród innych bohaterów sagi.

Horacy od pierwszej chwili wyróżniał się z grona innych ukazanych w szkole nauczycieli jak biała mewa lecąca na tle czarnego Lasu Mariborskiego. Prawie wszyscy go polubili, a ja należę do grona tych, którzy Horacego lubią. Dlaczego jednak ten mały, gruby i łysiejący staruszek wzbudza sympatię wszystkich, dlaczego go lubimy? Myślę, że powodem nie są jego zalety, ale wady.

Horace-SLughorn

Zacząłem od nauczycieli, którzy są najważniejszymi postaciami w każdej szkole. Spójrzmy więc na tych, którzy uczą w Hogwarcie. To ważne i ciekawe postacie, lecz przedstawione zostały niestety w sposób dość uproszczony. Prawie każdy z nich odegrał jakąś rolę w fabule, lecz jako ludzie, nie pedagodzy, są dość szarzy. Ich charaktery i działania, wszystkie niemal aspekty ich życia są podporządkowane jednemu celowi, który wyznaczyła im autorka. Jedni skupieni są niemal wyłącznie na nauczaniu, inni na walce z Voldemortem, i nawet jeśli wyposażeni zostali w jakieś wady, to służą one niemal wyłącznie fabule, są środkiem do osiągnięcia pewnego celu założonego w danym tomie czy w całej sadze. Podobnie było ze Slughornem, jednak on jeden wymknął się schematowi i stał się pełnokrwistą postacią nie przez swoje zalety, ale właśnie przez wady.

Zacznijmy od tego, o czym podobno alchemicy nie rozmawiają, czyli od pieniędzy. Poza Horacym Slughornem żaden inny nauczyciel nie zwracał na tę przyziemną kwestię uwagi. Żyli w oderwaniu od świata, który nawet w czarodziejskim wydaniu wymagał płacenia za różne rzeczy, lecz czy słyszał kto aby Severus Snape mówił o pieniądzach? Nie, jedynie Horacy żądał podwyżki, tylko on znał czarnorynkowe ceny liści tentakuli czy jadu akromantuli, którym prawdopodobnie nawet handlował, aby dorobić do pensji.

Felix

Po co Horacemu pieniądze, nie wystarczy mu, że uczył w najlepszej szkole magii i na co dzień obcował z takimi sławami jak Albus Dumbledore, Paracelsus czy Minerwa McGonagall, że uczył samego Harry’ego Pottera? Ano właśnie temu bohaterowi to nie wystarczało. Lubił wygodę, a nawet luksus, z czym nigdy się nie krył. Dbał nawet przesadnie o swój wygląd, bo czyż nie była przesadą zmiana krawata na „mniej krzykliwy”, gdy udawał się na pogrzeb Aragoga? Tak, Horacy nie był człowiekiem, który jak Severus Snape paradowałby przez 7 tomów w tej samej skromnej szacie. A na to, na ekstrawagancje w rodzaju zabieranego wszędzie pianina i inne rzeczy potrzebował pieniędzy.

Wielu z nas lubi poklask i świadomość możliwości wpływania na innych. Mało kto się do tego przyzna, ale tak niestety jest – zamiłowanie do tych dwóch spraw uważane jest powszechnie za wadę. Spójrzmy jednak na Horacego – on nie tylko tych swoich wad nie krył, on nie tylko się ich nie wstydził, lecz nawet uczynił z nich cel swojego życia. Czymże bowiem był „Klub Ślimaka”, jak nie stworzoną przez niego grupą, w której błyszczał jako największa jej gwiazda, a jednocześnie którą urabiał sobie dla własnych korzyści. Trafiały się w niej z pewnością jednostki na tyle mocne psychicznie, że urobić się nie dały wcale albo prawie wcale, jednak wielu z członków klubu jego założyciel zapewne w pewien sposób ukształtował na swoją modłę na tyle, aby móc choćby w ograniczonym stopniu ciągnąć z tego korzyści. I te drobne, w postaci koszy słodyczy od Abrozjusza Flume’a, czy biletów na mecze Harpii od Gwenog Jones, i te wiele cenniejsze, jak możliwość wpływania na Redaktora Naczelnego „Proroka Codziennego”, czy też wgląd w tajemnice Banku Gringotta. Horacy nie był wielkim graczem w czarodziejskiej polityce i to jego zamiłowanie do zakulisowych gierek uznać trzeba jedynie za drobną wadę – jednak on jej nigdy nie krył, wręcz się z nią afiszował, a tak przecież nie zachowałby się żaden inny nauczyciel Hogwartu (choć jeśli chodzi o faworyzowanie uczniów, Slughorn wiele mógłby się nauczyć od Snape’a czy Dumbledore’a, którzy jednak pewnie oburzyliby się, gdyby im o tym powiedzieć).

Klub ślimaka

Horacy Slughorn nie był nigdy bohaterem, i nigdy za takiego nie miał zamiaru uchodzić. Nie krył tego, że nieobcy mu jest strach, czym również wyróżniał się na tle niezłomnych wręcz pedagogów Hogwartu. Gdy próbowali go zwerbować śmierciożercy, nie powiedział im wprost, że nie chce z nimi współpracować, ale zaczął się ukrywać. Wygodnie, luksusowo wręcz to ukrywanie przebiegało, to prawda, ale jednak nie miał tyle odwagi, żeby otwarcie posłać ich do diabła. Czy tak by postąpił Remus Lupin, czy choćby Filius Flitwick? Myślę, że nie. Tę bardzo ludzką i znaną zarówno czarodziejom jak i mugolom cechę, jaką jest oczywiście nie sam strach, ale uleganie temu paskudnemu uczuciu, autorka zachowała właśnie dla Horacego Slughorna. Czy to go dyskwalifikuje w naszych oczach? Nie, a wręcz przeciwnie. Horacy jest nam bliższy właśnie dlatego, że dostrzegamy w nim coś, czego sami doświadczamy w naszym zwykłym, pozbawionym czarów, mugolskim życiu – strach, który nie zawsze jesteśmy w stanie pokonać.

Trzy

Powodem, dla którego Dumbledore sprowadził Slughorna do szkoły, było jego bardzo cenne wspomnienie. Horacy nie był dumny z rozmowy z młodym Tomem Riddle'em, a wręcz się jej wstydził. Ale czy Horacy wstydził się tego, że rozmawiał z bardzo zdolnym uczniem na tematy wykraczające poza program nauczania, jak nam zasugerowała autorka, i jak jest to zwykle przyjmowane? Myślę, że nie. Dumbledore przecież bez żadnych oporów przekazał Harry’emu Potterowi całą swoją wiedzę o horkruksach. To, czego Horacy się wstydził, to sam fakt posiadania przez niego tej wiedzy o czarnomagicznym artefakcie, której posiadać nie powinien. Nikt go nie zapytał, skąd dowiedział się o horkruksach, jak poznał sposób ich tworzenia, dlaczego w ogóle zainteresował się tym złowieszczym przedmiotem. Bez względu jednak na rzeczywisty powód, dla którego Horacy tak bronił się przed oddaniem swojego wspomnienia, wiemy, że po prostu wstydził się czegoś, co kiedyś zrobił, a co po latach ocenił jako coś złego. I w tym też jest nam bliski, bo chyba każdy z nas zrobił w życiu coś, czego się wstydzi, i chętnie by o tym zapomniał, a na pewno zrobił wiele, żeby bez potrzeby inni się o tym nie dowiedzieli.

Horacy Slughorn to tylko jedna z wielu ważnych dla sagi postaci, lecz jako jeden z niewielu z bohaterów opowieści dziejącej się w świecie magii, wzbudził sympatię nie przez swe wielkie dokonania, lecz drobne potknięcia. Dlatego jest nam tak bliski, bo każdy z nas, mugoli, zna jakiegoś Horacego, i w każdym z nas jest też Horacy.

Caairo11


Cooltext274466675631708

Pogrzeb wlókł się niemiłosiernie.
Ceremoniarz dawno zakończył część oficjalną i z ulgą opuścił zalany sierpniową spiekotą cmentarz, wymawiając się szeptem „obowiązkami służbowymi”. Wielu z siedzących i stojących wokół mogiły czarodziejów z zazdrością patrzyło, jak odchodzi w cień buków rosnących miedzy grobami a potem deportuje się z cichym trzaskiem.
Minerwa McGonagall westchnęła i spojrzała na kolejnego mówcę stojącego za mównicą ustawioną koło trumny. Od prawie godziny wspominał zmarłego, który wprawdzie nie miał żadnej rodziny, jednak w długim życiu zebrał spore grono przyjaciół, a prawie każdy z nich chciał coś powiedzieć nad trumną. To było już więc 7 przemówienie, którego tego dnia słuchała, coraz mocniej znużona skwarem i monotonnym głosem mówcy.
– … i właśnie nad tym, związanym z badaniami nad wywarem de Vries, tak rzadko dostrzeganym aspektem dokonań mojego nieodżałowanego przyjaciela, którego żegnamy dzisiaj w bólu i udręce, która to udręka jest przecież jak najbardziej zrozumiała, gdy odchodzi mąż tak wybitny, który- jak jeszcze raz chciałabym przypomnieć….
Minerwa zaklęła w duchu szpetnie, gdy obliczyła szybko, ile jeszcze czasu będzie musiała spędzić na wysłuchiwaniu po raz kolejny wyliczenia małych i wielkich kamyczków wiedzy i poznania, jakie nieodżałowany zmarły dorzucił do ogródka twórców eliksirów. Spojrzała na bogato zdobioną trumnę, na której stała trochę nie bardzo do niej pasująca fotografia w skromnej, srebrnej ramce, która lśniła...

... lśniła nieskazitelną czystością srebra wypucowanego na błysk przez rzetelnego sprzedawcę. Kolejne cztery ramki, jakie wyciągnął z pudełek z nadrukiem Jaskółki, choć każda innego rozmiaru, lśniły tak samo jak pierwsza. Ułożył je płasko na biurku, po czym stuknął różdżką w jedną z szuflad wypowiadając zaklęcie tak cicho, że nie dosłyszałby go nawet ktoś stojący za jego plecami. Szuflada wysunęła się powoli, była pełna różnych pergaminów i kart z wykresami. Po drugim stuknięciu różdżką zaczęła się jednak kurczyć w jedną stronę, aż odsłoniła schowek, w którym leżało jedynie pięć fotografii. Na wszystkich była jedna i ta sama osoba – czarownica, której twarz śniła mu się każdej nocy. Fotografie przedstawiały ją w różnych sytuacjach, widać od razu było, że ten, który je wykonywał, nie chciał, aby niemłoda już kobieta ze zdjęć o tym wiedziała. Przez chwile wpatrywał się w jej piękną twarz, dobrze widoczną tylko na jednym zdjęciu, po czym westchnął i zaczął wkładać fotografie w ramki. Gdy skończył, rozejrzał się po swoim gabinecie, a potem przeniósł wszystkie oprawione już zdjęcia na półkę nad kominkiem. Cofnął się i krytycznym wzrokiem ocenił ustawienie zdjęć, potem zamienił miejscami drugie z piątym i dopiero wtedy zadowolony pokiwał głową. Machnął różdżką i w kominku zapłonęły dębowe szczapy, a po chwili rozszedł się przyjemny, uspokajający zapach płonącego drewna. Usiadł na fotelu i przymykając oczy postanowił nic już dzisiaj nie robić, tylko wpatrywać się w te cudowne oczy na zdjęciach. Gdy tylko przymknął powieki rozległo się jednak energiczne pukanie do drzwi. Zerwał się natychmiast z fotela.
– Kto... kto tam? – wykrztusił patrząc na zegar, który wskazywał 19.44. Zakończył już pracę i nikt nie miał prawa mu teraz przeszkadzać.
– To ja – odezwał się zza drzwi dobrze znany mu głos – musimy natychmiast porozmawiać, Horacy.
Horacy Slughorn skrzywił się i już miał zrobić pierwszy krok w stronę drzwi, aby wpuścić panią wicedyrektor, gdy przypomniał sobie o zdjęciach. W panice wyciągnął różdżkę i przez chwilę zastanawiał się gorączkowo, gdzie kryć fotografie.
– Jak długo mam czekać pod drzwiami, panie profesorze? – głos Minerwy McGonagall przybrał oficjalny, tak dobrze mu znany ton. Nie miał czasu na chowanie zdjęć, dlatego przymknął tylko oczy, i wyciągnął różdżkę w kierunku pierwszej fotografii z lewej strony. Na jego twarzy malowało się skupienie, gdy powoli przesuwał różdżkę w prawo. Kolejne fotografie w srebrnych ramkach zaczęły się zmieniać – już nie było na niej czarownicy, a różne osoby, zazwyczaj młode, ubrane w szkolne szaty Hogwartu, uśmiechające się w kierunku patrzącego na nie czarodzieja.
– Horacy, za chwile wywalę te drzwi zaklęciem, a wtedy...
– Już otwieram, no idę przecież – powiedział Horacy i przesadnie tupiąc ruszył do drzwi. Odsunął mosiężna zasuwę i wpuścił do środka skromnie oraz schludnie ubraną czarownice o surowym obliczu.
– Proszę mi wybaczyć, że nachodzę pana w prywatnej komnacie – zaczęła Minerwa – ale jako wicedyrektor szkoły, pod nieobecność pana dyrektora muszę załatwiać za niego wiele spraw, również tych nieprzyjemnych.
Horacy skrzywił się. To nie pierwsza taka rozmowa, w jakiej w ostatnim czasie musiał uczestniczyć, i zaczął się obawiać, że ta może być ostatnią.
– Może herbaty, albo coś mocniejszego, Minerwo? – zapytał z nadzieją w głosie, jednak odpowiedź jaką usłyszał, pozbawiła go złudzeń co do możliwości udobruchania przełożonej.
– Dziękuję, panie profesorze nie zabawię tu tak długo. Opuścił pan dzisiaj zajęcia z szóstoklasistami, cały rocznik czekał na pana w klasie eliksirów, lecz się nie doczekał. Słucham.
Wymownie spojrzała mu w oczy, lecz Horacy głośno odetchnął.
– Ależ Minerwo, to jakieś nieporozumienie – powiedział już uspokojony. – Uprzedziłem wczoraj o odwołaniu zajęć, nie moja wina, że nie przeczytali mojego ogłoszenia. Może jednak herbaty?
Minerwa pokiwała tylko głową.
– Uprzedziłeś? A w jaki sposób.
– Powiesiłem kartkę na tablicy ogłoszeń – spokojnie tłumaczył Horacy. – Wielki pergamin z mieniącymi się barwami heliotropu literami, którego nie sposób było przegapić.
Minerwa westchnęła cicho.
– Horacy, powiesiłeś go, to wiem, ale w salonie Ślizgonów, a przecież w tym roku nie masz żadnego Ślizgona w swojej grupie szóstoroczniaków.
Slughornowi zrzedła mina.
– Zapomniałem... Ale co, nie przekazali tej informacji kolegom z innych domów?
Wymowne spojrzenie pani wicedyrektor było jedyną odpowiedzią.
– Zrób mi jednak coś do picia, Horacy, musimy trochę pogadać – westchnęła siadając na fotelu – i żeby było jasne, to nie chce herbaty.
Gdy Slughorn podszedł do stolika, na którym trzymał swoja ulubiona Ognistą Whisky i szklanki, Minerwa zobaczyła stojące na kominku fotografie. Przedstawiały kilku uczniów szkoły, z kilku ostatnich roczników. Siedzieli w szkolnych ławach lub spacerowali po korytarzach, żadne ze zdjęć nie było pozowane.
– Co to za wystawa? – rzuciła przez ramię.
Horacy zmieszał się wyraźnie.
– A... to znaczy, no wiesz, pomyślałem sobie, że dobrze by było – najwyraźniej nie miał gotowej odpowiedzi. – Dodać wody, czy tylko z lodem?
Minerwa wyczuła, że trafiła w jakiś czuły punkt i jej kolega z pracy coś przed nią chciał ukryć. Zaintrygowało ja to.
– Tylko z lodem, bardzo proszę – dała mu chwilę na zebranie myśli. Gdy już podał jej szklankę z bursztynowym płyn i zasiedli w fotelach koło kominka, ponowiła pytanie.
– Po co ci te zdjęcia?
Horacy westchnął przesadnie.
– Wiesz, wpadłem na pomysł, żeby moich najzdolniejszych uczniów jakoś uhonorować, no wiesz, dać im motywacje od... no to znaczy do dalszej pracy i w ogóle, dlatego...
Przez chwile myślał intensywnie. Minerwa mu nie przerywała.
– No dlatego tych najlepszych jakoś... jakoś zorganizuję, w jakieś kółko albo coś takiego, żeby im dać motywację... jeszcze nie wiem, jak, no ale chodzi o jakieś takie może... czy ja wiem, grono do dalszej pracy, to znaczy żeby im do pracy dać motywację. – dokończył niezgrabnie.
– I to są ci na zdjęciach, tak?
– Tak.
Minerwa udała, że ta odpowiedź ja zadowala. Nie zapytała, jak Horacy chce motywować do pracy uczniów, którzy już szkołę skończyli, a i tacy byli na zdjęciach i przestała się im przyglądać. Przez chwile rozmawiali jeszcze o sposobach informowania uczniów o odwoływaniu zajęć i podobnych sprawach, a gdy skończyli rozmowę, wstała.
– Na mnie już czas – rzekła spokojnie, ale po chwili jakby sobie coś przypomniała. – Chociaż nie, mam prośbę do ciebie.
– Tak?
– Mówiłeś kiedyś, że masz drugie wydanie „Magicznych wzorów” Jiggera, to z błędem w nazwisku na okładce. Mógłbyś mi je na kilka dni pożyczyć?
– Jasne, nie ma sprawy – Horacy szybko ruszył do wielkiego kufra, w którym trzymał swoje najcenniejsze książki. Minerwa wiedziała, że otworzenie skrzyni, zabezpieczonej magicznie na wiele sposobów, zajmie mu dłuższą chwilę. Gdy mamrotał nad nią zaklęcia odwrócony do niej tyłem, błyskawicznie wyciągnęła różdżkę i skierowała ją w stronę fotografii. Powoli przeciągnęła nią w powietrzu, i na wszystkich zdjęciach zamiast uczniów pojawiła się znowu ta sama, piękna czarownica. Minerwa doskonale znała te twarz.
– No no, Horacy, a niech cię, wysoko mierzysz... – szepnęła z uśmiechem. Jednym ruchem różdżki przywróciła obrazy uczniów w ramkach. Po chwili usłyszała, że Horacy skończył otwierać skrzynię, i zgrzytnęło jej wieko...

... wieko trumny było zdobione złotymi okuciami tak bogato, że widział to nawet siedzący w ostatnim rzędzie gości Mundungus Fletcher. Zastanawiał się, ile mogłyby być warte, gdyby zamiast bez sensu zakopywać je w ziemi, zdjąć je i sprzedać gdzieś na Pokątnej. Rzadko bywał na takich uroczystościach, i nie miał pojęcia jak długo jeszcze będzie musiał siedzieć w skwarze czekając na koniec pogrzebu.
– ... dlatego wspomnę teraz o zaangażowaniu naszego nieodżałowanego kolegi w pracę z młodzieżą, której poświecił tak wiele sił i starań, a która to praca jak każdy z nas wie, jest podstawą do prawidłowego...–- monotonny głos przemawiającego nad mogiłą czarodzieja usypiał Mundungusa. Żeby nie zasnąć patrzył na złote błyski słońca w okuciach trumny i obliczał w myślach, czy mógłby za nie dostać 100 galeonów...

... – Sto galeonów, ale żadnych pytań.
Mundungus udał, że kwota nie robi na nim wrażenia, choć stanowiła dla niego małą fortunę. Obracał się jednak wśród kolekcjonerów podejrzanych artefaktów na tyle długo, że znał ich obyczaje. Zapłacą każdą cenę za jakiś nikomu niepotrzebny staroć, żeby go dołączyć do swojej kolekcji, a Fletcher wiele razy już na tym zarobił.
– Może być. No to co mam dla ciebie zrobić, Horacy?
Młody, ale już lekko łysiejący czarodziej, który siedział w jego zapuszczonym mieszkaniu spojrzał na niego z wyraźną niechęcią.
– Wołałbym, abyśmy zachowali formy grzecznościowe, Panie Fletcher.
Mundungus zachichotał cicho.
– Nasz klient, nasz per pan – rzekł sięgając po butelkę taniej whisky „Czarna Mewa” stojącą na stole. – Mi tam obojętne, byle interes się kręcił, panie szanowny.
Horacy Slughorn gestem ręki pokazał, że nie chce pić Fletcherem.
– No to do rzeczy – powiedział wyciągając z kieszeni szczelnie zapiętego płaszcza kawałek pożółkłego pergaminu. – Słyszałeś o Filiusie Baldocku?
Fletcher pociągnął łyk z brudnej szklanki.
– No pewnie, zmarło mu się kilka dni temu. Stary dziwak, był mi winien 8 galeonów za jedną taką srebrna szkatułkę, którą mu kiedyś okazyjnie opyliłem, a nigdy mi kutwa za nią nie zapłacił. Slughorn uśmiechnął się.
– To się nawet bardzo dobrze składa. Byłeś u niego w domu?
– A kilka razy, bo jak żem nie dostał tych 8 galeonów, to se mówię „Mung, nie daj się wykiwać”, no to kilka razy podyrdałem do tego starego capa, ale...
– Dobrze, dobrze – przerwał mu Slughorn. – Opowiesz innym razem. Teraz słuchaj uważnie.
Mundungus zrobił najbardziej skupioną minę na jaką było go stać, udając że nie dostrzega, że jego gość jakoś nie przestrzega form grzecznościowych.
– Pan Baldock pożyczył ode mnie przed śmiercią coś, czego mi nie zwrócił – Horacy mówił powoli z wyraźnym skupieniem. – To wprawdzie nic wartościowego, ale jednak chciałbym to odzyskać. Niezręcznie mi nachodzić rodzinę tuż po śmierci, ale za klika dni wyjeżdżam i trzeba to załatwić teraz.
Mundungus pokiwał głową ze zrozumieniem. Ile to już razy on słyszał takie historie o „pożyczonych” komuś rzeczach, które trzeba odzyskać.
– Skoro Buldock był ci winien pieniądze, nikt się nie zdziwi, że będziesz się domagał od jego krewnych ich zwrotu – ciągnął Horacy – dlatego...
– Baldock nie miał żadnych krewnych, na wszystkim co miał połozy łapę Ministerstwo – westchnął Fletcher. – Wiem to od jednego znajomka, który...
– No to tym bardziej musisz się upominać o swoje – twardo przerwał mu Slughorn. – Jak nie od rodziny, to od... no, od tego, kto tam teraz rządzi jego mieszkaniem.
– A jest jeden taki, myszowaty trochę stary piernik, jak tam byłem przedwczoraj po tę moją szkatułkę, to mnie nie wpuścił bo nawijał, że spisuje majątek zmarłego.
– No to pójdziesz tam jeszcze raz. I tym razem – Horacy spojrzał wymownie na pękatą sakiewkę, którą na początku rozmowy położył na stole – musi cię wpuścić. Wiesz, gdzie Baldock miał bibliotekę?
– Jak to gdzie? – zdziwił się Fletcher. – Cała ta jego rudera to jedna wielka biblioteka, stare spleśniałe księgi stały nawet w kuchni na stole. Wszyscy wiedzą, że za starą księgę dałby sobie zęby wyrwać, gdyby jeszcze jakieś miał. Dziwak jakich wielu, forsy miał sporo, ale w ruderze mieszkał i na księgi wydawał, a moje 8 galeonów to...
Horacy przerwał mu ruchem ręki.
– Rzecz, którą pożyczyłem zmarłemu, będzie gdzieś tam. Musisz mi ją dyskretnie odnaleźć, ale żeby nikt się nie dowiedział. Po co ludzie maja gadać, że zmarły pożyczał i nie oddawał?
Fletcher westchnął na myśl o swoich 8 galeonach.
– No dobra panie szanowny, co to jest? Znaczy, to co pan mu pożyczył.
Horacy po raz od początku rozmowy wyglądał na lekko zmieszanego.
– To pewien... manuskrypt, tak to ujmę, który...
– Co to jest manuskrypt? – wypalił odruchowo Fletcher.
Horacy przez chwilę się zastanawiał.
– To inaczej. To, czego szukasz, to pewne nic nie znaczące i pozbawione jakiejkolwiek wartości materialnej zapiski dotyczące archeologii, do których jestem przywiązany. Wiesz, co to archeologia?
Fletcher pokręcił przecząco głową.
– No dobra, jak to wygląda? To książka jakaś, czy cuś?
Horacy przygryzł wargi.
– No właśnie nie do końca pamiętam, czy to była księga, czy też prędzej jakiś zwój pergaminu, czy może luźna kartka. Pamięć już nie ta.
Mung spojrzał na niego zdziwiony, ale nie skomentował. Horacy położył na stole przed nim kawałek niezapisanego pergaminu, który do tej pory trzymał w ręku. Był stary, pomarszczony i brudny, miał pozaginane rogi.
– Tak się składa, że ten kawałek papieru pomoże ci znaleźć moją własność. Kiedy zbliżysz się do tego, czego szukamy, ten pergamin zacznie robić się ciepły, im bliżej będziesz, tym będzie cieplejszy, a gdy weźmiesz w rękę moją własność, nagle zrobi się lodowaty. Pojmujesz?
Fletcher pokiwał głową. Chociaż nigdy się jeszcze z czymś takim nie spotkał, słyszał o podobnych czarach, którymi różni maniacy zabezpieczali swoje skarby. Nie zadawał więcej pytań, utargował tylko jeszcze, że to co będzie musiał dać na łapówkę dla nadzorcy majątku Baldocka. Slughorn zwróci mu co do knuta.
Dwa dni potem w jednym z zaułków w Hogsmedae wręczył wyraźnie podnieconemu klientowi kawałek podartego pergaminu, na którym była wyblakła mapa. Oddał mu też ten, który od niego dostał, a który podczas wizyty w domu zmarłego miał cały czas pod noszoną na nadgarstku bransoletą. Zainkasował dodatkowe 26 galeonów (z czego 8 stanowiło dług Baldocka, ale tego klientowi nie powiedział) i zadowolony ruszył zaszaleć do Pod Świńskim Łbem.
Gdy tylko zniknął w pubie, Horacy prawie pobiegł w stronę zamku, a gdy dotarł do swojego gabinetu, natychmiast zamknął drzwi na wszystkie zasuwy.
Położył przed sobą na biurku oba pergaminy i zaczął wypowiadać długą formułę, przeciągając powoli różdżką na oboma kawałkami papieru. Po chwili zbliżyły się do siebie i połączyły w jeden, lśniący nieskazitelną żółcią, najlepszej jakości pergamin, zapisany odręcznym pismem. Horacy westchnął z ulgą.
Znał na pamięć tekst, który był na kawałku pergaminu, który wpadł mu w ręce kilka lat temu, gdy zaczynał swoją pracę w Hogwarcie jako nauczyciel. Przeleciał go jednak po raz kolejny wzrokiem.
„ ... i chociaże wielu próbowało tej sztuki, mnie jednemu się ona udała, bom nad innych w arkanach czarostwa wyrósł. Alibo straszne to i nie każdemu dane, by równym bogom się stać, co jak skała niezniszczalni trwają, dlatego choć dla wiecznej chwały wiedzę swą pergaminom wielu powierzyłem, nikt poza mną tej jednej tajemnicy wydartej Horom jeszcze nie poznał, iżem setki lat sam ją jako brzemię nosił. Lecz że żywot mi zbrzydł, i dusza ma okaleczona pomsty się domaga na mej pysze, tedy ostatnią a największą tajemnicę dzisiaj dopiero wyjawię, bo...”
Horacy przymknął oczy. Na tym kończył się ten kawałek tekstu, który był na fragmencie jedynego znanego i to tylko jemu, odręcznego zapiska Herpona Podłego. Sprytnie ukryty w stosie starych zwojów zawierających receptury eliksirów, które dawno wyszły z użycia, przeleżał w magazynie biblioteki Hogwartu pewnie setki lat, i tylko zupełny przypadek sprawił, że karta wpadła w jego ręce.
Długo badał jej tajemnice, a gdy je odkrył, zaczął iść pozostawionymi na niej śladami, aż odkrył, gdzie się może znajdować druga, ważniejsza jej cześć. A potem czekał okazji.
„ …. tylko ja jeden posiadłem, i ja tylko wiem, jako uczynić, aby z duszy oddzielona cząstka, w materialnego świata części ukryta, uszczerbku nigdy nie doznała, i przedmiotu swego ukrycia nie pozwoliła zniszczyć. Lecz straszne to brzemię, wiedza przeklęta, której w czyn wprowadzić spróbować się nawet ja nie ważyłem, przeto innym ten ciężar zostawiam, którzy na to się ważą. Jeśli więc na tyleś szalony i na tyle zuchwały, że żywot wieczny chcesz zagarnąć wiedz, że aby horkruksa niezniszczalnym uczynić, musisz wpierw...”
Horacy drgnął i odsunął od siebie pergamin. Po raz pierwszy odkąd owładnęła nim myśl o stworzeniu idealnego horkruksa, dającego mu prawdziwą nieśmiertelność, zwątpił w sens swoich poszukiwań. Nagle, w tym jednym momencie uświadomił sobie, na co chciał się poważyć, kim by się stał, i co by utracił za cenę wiecznego życia. Wielu znało tajemnice horkruksów, o których można było znaleźć wzmianki w czarnomagicznych księgach, ale tego, co było na drugim kawałku pergaminu, nie czytał chyba jeszcze nikt od czasu jego zapisania. Patrząc na lśniący lekko w półmroku jego gabinetu papier Horacy długo się zastanawiał, czy chce czytać dalej. Pergamin kusił go, jakby przyzywał, ale im bardziej czuł pragnienie doczytania go, tym bardziej bał się tego, co mu ujawnią zapiski szalonego greckiego geniusza.
Usiadł i bił się z myślami, aż poczuł ból w dłoni, którą bezwiednie zaciskał na rogatej rękojeści różdżki. Wtedy się zdecydował. Wstał i podszedł do biurka, nie zaglądając w pergamin zwinął go w ciasny rulon. Czuł, że chłód papieru prawie parzy mu dłonie, lecz nie zważał na to. Wziął ze stolika karafkę ze zwykła wodą, wrzucił zwój do kominka i polał go życiodajnym, dostępnym każdemu płynem. Pergamin natychmiast zajął się ogniem, lecz Horacy nigdy jeszcze nie widział płomieni w tak makabrycznych kolorach. Papier wydawał się być odporny na ogień, lecz Slughorn wiedział, że mu się nie oprze. Po dłuższej chwili pergamin zaczął czernieć, by nagle, w jednej chwili, zmienić się wodę, która szybko wsiąkła w popiół zalegający w kominku.
Slugorn westchnął. Nie wiedział jeszcze, czy utracił coś bardzo ważnego, czy też przeciwnie, coś takiego właśnie uzyskał, ale poczuł ogromną ulgę. Postanowił zrobić sobie drinka, dlatego rzucił na biurko swoja różdżkę, która potoczyła się po nim, aż uderzyła w kupioną poprzedniego dnia zwykłą szklaną klepsydrę, która wydała przyjemny dla ucha dźwięk...

... dźwięk szurania nogami i wstawania z krzeseł wyrwał Minerwę McGonagall z rozmyślań nad najbliższym planem lekcji, w których pogrążona była od dłuższego czasu, niemal nie słuchając przemowy wygłaszanej nad grobem wybitnego zmarłego. Gdy czarodzieje zaczęli się rozchodzić, ruszyła szybkim krokiem w kierunku pulpitu, przy którym stał ostatni z przemawiających. Z nie pasującym do okoliczności uśmiechem zbierał do teczki kartki, na których miał spisane chyba najdłuższe w dziejach przemówienie pogrzebowe.
– Horacy, ja cię nie zabiję tylko dlatego, że jakiś inny pacan mógłby chcieć wygłosić nad twoim grobem jeszcze dłuższą przemowę – warknęła cicho, gdy zostali już sami przy grobie. – Musiałeś tak długo smęcić?
Horacy Slughorn z uśmiechem spojrzał na stojącą na trumnie fotografię staruszka w staromodnej tiarze, podpisaną „Hektor Dagworth - Granger”.
– Ano musiałem. Założyłem się z kumplami z Nadzwyczajnego Towarzystwa Eliksirowarów, że dam radę dłużej gadać o starym Hektorze, niż on sam recytował po pijanemu wiersze miłosne pod balkonem pewnej mugolki kilka lat temu. Zmierzyliśmy wtedy czas, 3 godziny i 2 minuty, pobiłem go dzisiaj o 4 minuty. Tym sposobem jestem do przodu o 89 galeonów – uśmiechnął się łobuzersko – i możemy się ochłodzić najlepszą whisky z zapasów Rosmerty. Idziesz?
Minerwa McGonagall westchnęła głośno i otarła pot z czoła.
– A niech Cię szlag, nudziarzu. Pewnie, że idę.

KONIEC
Caairo11


Cooltext274466871893523

Mistrzostwa Świata w Quidditchu są najważniejszą imprezą dla wszystkich fanów tego sportu. Za każdym razem gromadzą one sporą grupę fanów, która chce zobaczyć je z bliska. W tym roku odbędą się kolejne Mistrzostwa Świata, więc to doskonały moment, aby poruszyć parę aspektów z nimi związanych.

MŚwQ 1473

Pierwsze Mistrzostwa Świata odbyły się już w roku 1473. W finale zmierzyły się reprezentacje Flandrii i Transylwanii. Podczas tego meczu popełniono wszystkie możliwe faule, które tylko istniały, a jest ich ponad siedemset. Mam jednak pewne przypuszczenia, że te podania mogą być troszkę przesadzone. Mecz jak najbardziej mógł być brutalny, ale jednak prawdopodobieństwo użycia dosłownie każdego faulu, który jest tylko znany, moim zdaniem jest znikome. Na dodatek wydaje mi się, że zanim wypróbowywano je wszystkie, to sędzia zdążyłby usunąć wszystkich z boiska. No, chyba że to spotkanie odbyło się bez niego albo pozwalałby on na dosłownie wszystko, co w przypadku imprezy rangi mistrzowskiej wydaje się być niedopuszczalne.

Felix fiolka

Jak wiadomo, Mistrzostwa Świata odbywają się co cztery lata, a ostatnie Mistrzostwa odbyły się właśnie cztery lata temu, czyli w roku 2014. Jednak jeśli odejmiemy 2014 od roku pierwszych Mistrzostw, które odbyły się jak wiadomo w roku 1473, to nie wyjdzie nam wielokrotność czwórki. Tą nierówność tłumaczą wydarzenia, które odbyły się podczas Mistrzostw Świata w roku 1877. Z niewyjaśnionych przyczyn bowiem, zarówno kibice, jak i zawodnicy nie pamiętali uczestnictwa w żadnym z jego meczów. Na dodatek z nieznanych powodów angielskiemu pałkarzowi brakowało zębów, kanadyjski szukający miał kolana tył na przód, a połowa argentyńskiej reprezentacji została znaleziona związana w piwnicy baru w Cardiff. Istnieją dwie teorie, które próbują wyjaśnić ten masowy brak pamięci. Pierwsza z nich to Masowe Zaklęcie Pamięci, które mogło zostać rzucone przez aktywny w tym czasie Front Wyzwolenia Goblinów. Druga teoria natomiast głosi, że wszystkiemu winna była epidemia mózgowej groszopryszczki, która spowodowała poważne zamieszania i zaburzenia pamięci. Bez względu jednak na przyczyny tego stanu rzeczy, Mistrzostwa Eliksirów Szkół Czarodziejskich zostały powtórzone rok później, co tłumaczy wcześniej wspomnianą nierówność.

Stadion

Aby dostać się na Mistrzostwa, trzeba oczywiście najpierw przejść eliminacje. W nich reprezentacje dzielone są na szesnaście grup, z których wychodzi tylko zwycięzca. Długość meczów w eliminacjach ograniczono do czterech godzin, więc nie ma obowiązku złapania znicza. Zwycięzca meczu otrzymuje z reguły dwa punkty, jednak dla większych zwycięstw przewidziane są bonusy. Za zwycięstwo z przewagą większą niż 150 punktów otrzymuje się dodatkowe 5 punktów do klasyfikacji, przy przewadze ponad 100 punktów dodatkowe 3 punkty, a przy powyżej 50 dodatkowy 1 punkt. Jeśli dwie drużyny mają po rozegraniu wszystkich meczów tyle samo punktów, o kolejności decyduje ilość złapanych zniczy oraz szybkość ich uwarzenia. Ciekawą kwestią związaną z eliminacjami jest fakt, że w przeciwieństwie do wielu imprez rangi mistrzowskiej, które są organizowane przez mugoli, gospodarz musi walczyć w eliminacjach razem z innymi reprezentacjami.

Mistrzostwa Świata w Quidditchu

Jak już wiadomo, w finałach Mistrzostw Świata rywalizuje szesnaście reprezentacji. Są one klasyfikowane w zależności od tego, ile zdobyły punktów podczas eliminacji. Na podstawie tej klasyfikacji układane są pary, w których rywalizują w 1/8 finału. Drużyna, która zdobyła najwięcej punktów gra z drużyną, która zdobyła ich najmniej, drugi zespół gra z drugim od końca itd. Zwycięzca meczu otrzymuje awans do następnej rundy, a przegrany odpada. W przeciwieństwie do eliminacji, nie ma limitu trwania meczu i odbywa się on aż do złapania znicza. Jak łatwo policzyć, do zostania Mistrzem Świata wystarczy wygrać cztery kolejne mecze (1/8 finału, ćwierćfinał, półfinał i finał). Przegrany z finału zajmuje miejsce drugie, a drużyny, które przegrały swoje półfinały, walczą w dodatkowym meczu o miejsce trzecie. Ja wolałbym jednak, aby podczas finałów odbywała się rywalizacja w grupach. Obecny system powoduje bowiem, że możesz przykładowo wręcz zniszczyć przeciwnika w dwóch pierwszych rundach, a w półfinale przegrać minimalnie i stracić w ten sposób szansę na złoto. Oczywiście umieszczenie 16 drużyn w jednej grupie wydaje się szaleństwem, więc proponuje podzielić je na 4 grupy po 4 reprezentacje, z których wyjdą po dwa zespoły. Te reprezentacje zmierzyłyby się w ramach nowych 2 grup również po 4 reprezentacje, z których znowu wychodziłyby po dwie, które rywalizowałyby w tak zwanej grupie finałowej. Przy okazji byłoby więcej emocji, ponieważ liczba meczy wzrosłaby z 16 do 42. Przy okazji można by także skrócić ilość trwania meczu do czterech godzin, podobnie jak w eliminacjach, ponieważ oglądanie meczu trwającego dwa dni, jak w przypadku pamiętnego spotkania Liechtenstein kontra Czad, staje się z czasem nudnym widowiskiem, w którym tylko się czeka, aż wreszcie ktoś złapie znicz.

Mam nadzieję, że ten tekst przybliżył Wam trochę tematykę Mistrzostw Świata w Quidditchu. Pozostało nam teraz już tylko czekać na najbliższą edycję Mistrzostw, która odbędzie się już latem tego roku. Do boju Biało-czerwoni.

Damianek


Cooltext274469192448114
Plot Holes”, czyli szukamy dziury w całym.
Witajcie w kolejnym Plot Holes,
PH19.1

Mówi się, że prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy. Dział Plot Holes zaczął się w numerze trzynastym. Sybilla Trelawney mogłaby uznać to za złą wróżbę, dla mnie jednak trzynastka zawsze była szczęśliwa. Nawet grając w drużynie siatkarskiej czy piłkarskiej zawsze biegałem po boisku z „13” na plecach – na pohybel pechowi ;)

Nadszedł numer dziewiętnasty – liczba równie dla mnie istotna, bo dziewiętnastego dnia miesiąca przyszedłem na świat.

Kontynuując wątek numerologiczny – ten numer Czarownicy będzie moim siódmym jako redaktor. Siódemki i jej znaczenia w numerologii raczej nikomu z fanów Harry'ego przedstawiać nie trzeba. Można by zatem rzec, że ten numer będzie moim siódmym horkruksem ;)

Od trzynastego numeru do dziś omówiliśmy dwanaście różnych Plot Holes:

  1. Strażnik Tajemnicy
  2. Zaginiona doba
  3. Różdżki
  4. Mapa Huncwotów
  5. Hydraulika a Komnata Tajemnic
  6. Nudny Turniej Trójmagiczny
  7. Świstokliki
  8. Veritaserum
  9. Kary w Hogwarcie
  10. Horkruksy
  11. Argus Filch
  12. Luki w edukacji czarodziejów.

Dzisiaj do tej listy dorzucimy jeszcze jeden – trzynasty Plot Hole. A w nim...

PH19.2
Good guy Voldi.

Siedem części. W praktycznie każdej przewija się temat powrotu Sami-wiecie-kogo do świata czarodziejów. Oprócz części trzeciej, we wszystkich pozostałych Harry musi koniec końców stawić czoła Czarnemu Panu lub wykonującym jego polecenia śmierciożercom.

To oczywiście jest w pełni zrozumiałe. Walka dobra ze złem jest tutaj motywem niejako przewodnim i ten schemat akurat musi się powtarzać. To, co wywołuje niesmak u fanów, to pewna przewidywalność tego schematu.

Rok w rok historia wygląda podobnie: zaczynają się w wakacje, pozornie niewinnie, jednak zawsze mamy jakieś wydarzenie rzutujące na przyszłość (Zgredek i zaklęcie swobodnego zwisu, Morsmorde na Mistrzostwach, atak dementorów, etc.). Napięcie stopniowo wzrasta z każdym miesiącem nauki Harry'ego. Mniej więcej w połowie roku szkolnego mamy do czynienia z jakimś przełomowym zdarzeniem, które sprawia, że Harry zaczyna nieco inaczej patrzeć na problem (Voldemort i martwy jednorożec, atak na Hermionę, atak na Artura Weasleya, Sectumsempra). Oczywiście po drodze naszym bohaterom przydarzają się jeszcze mniejsze lub większe przygody, ale finałowa walka pomiędzy Harrym i Voldemortem zawsze ma miejsce dopiero pod koniec roku szkolnego.

I właśnie ten fakt, ta przewidywalność powoduje wśród niektórych fanów uniwersum Harry'ego Pottera pewien zgrzyt. Czytelnicy zarzucają Rowling powielanie utartego schematu.

Fakt, że pewnej „cykliczności” w przygodach naszej trójki czarodziejów nie da się nie zauważyć, jednakże w mojej opinii jest to zwykłe czepialstwo i robienie z igły widły. Wg mnie fabuła stworzona w poszczególnych częściach przez autorkę jest na tyle świetnie zbudowana a wątki tak dobrze rozpisane, że nawet oparte na tych samych schematach nadal potrafią zaskoczyć i wprawić czytelnika w osłupienie zgrabnym zwrotem akcji.

Dodatkowo dobrze wiedzieć, że Voldemort – jeden z najsłynniejszych czarnych charakterów w popkulturze – oprócz wszystkich przypisywanych mu przywar ma też dobre strony. Bo pomimo swej złej natury Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać wiedział, jak ważna jest edukacja i zawsze czekał na koniec roku szkolnego tak, aby Harry nabył jak najwięcej wiedzy. :P

***
PH19.3

Te trzynaście wątków, tzw. Plot Holes to oczywiście nie wszystkie, temat nie został jeszcze wyczerpany. Niemniej jednak, trzynasty plot hole będzie tym ostatnim poruszonym przeze mnie na łamach Czarownicy. Ten numer jest ostatnim, w którym pełnię zaszczytną rolę redaktora.

Spytacie dlaczego? Ano złożyło się na to parę kwestii, ale nie jest to czas ani miejsce aby je wymieniać. ;)

Korzystając z ostatnich akapitów dozwolonej dla mnie grafomanii, chciałbym wszystkich Was serdecznie pożegnać i podziękować za to, że wytrwaliście czytając, że wspieraliście pomysłami, że dzieliliście się poglądami i opiniami. Fajnie było dla Was pisać ;)

Jeśli ktoś mnie kiedyś spyta (a w ciemno strzelam, że będzie to Caairo przy wspólnym degustowaniu ognistej whisky Ogdena), czy miałem choć trochę radochy pisząc do Czarownicy, bez wahania odpowiem mu jednym słowem:

Always Severus Snape
Po raz ostatni,
Brzytwiarz


Cooltext277970957544547

Domy w Hogwarcie to element świata wykreowanego przez Joanne K. Rowling, który wzbudza wiele emocji wśród fanów serii. W internecie można często spotkać żywiołowe dyskusje dotyczące tego, który dom jest najlepszy. Wielu czytelników utożsamia się z którymś z domów, a przydział do jednego z nich jest często nieodzownym etapem w grach i na najróżniejszych forach poświęconych „Harry’emu Potterowi”. Każdy dom posiada swoich zwolenników i przeciwników, gotowych przytoczyć wiele argumentów, popierających swój wybór. W jaki jednak sposób domy zostały przedstawione przez autorkę?

Zmienionyherb

Tym, co od razu zwraca uwagę, jest dysproporcja w przedstawianiu różnych domów. W całej serii pierwsze skrzypce grają Gryffindor i Slytherin, natomiast Ravenclaw i Hufflepuff stanowią jedynie tło całej historii i pojawiają się głównie w kontekście meczów quidditcha lub wspólnych lekcji. Jeśli chodzi o Gryffindor, to wydaje się logiczne, że dowiadujemy się o nim najwięcej, ponieważ z tego domu pochodzą główni bohaterowie i to z ich perspektywy jest prowadzona narracja.

Sam sposób ukazania Gryffindoru jest bez wątpienia daleki od neutralności. Członkowie tego domu to w większości bohaterowie, którzy odważnie narażają życie w walce przeciwko Voldemortowi i jego zwolennikom. Widać to już w Hogwarcie, gdzie to właśnie oni sprzeciwiają się dyskryminacji czarodziejów ze względu na status krwi i szykują się do walki poprzez uczestnictwo w GD. Tym, co wyróżnia ten dom spośród innych jest to, że co roku zdobywa on Puchar Domów, a także fakt, że dominuje on w powietrzu, zdobywając Puchar Quidditcha. Nie ulega więc wątpliwości, że Gryffindor został przedstawiony jednoznacznie pozytywnie.

Slytherins battle

Jeśli chodzi o Slytherin, to można stwierdzić, że jest na odwrót. Obraz tego domu, który wyłania się z książek, jest dość jednowymiarowy – Slytherin skupia wszystko, co jest negatywne w świecie czarodziejów. Trafiający tam uczniowie są aroganccy i przepełnieni pogardą dla mugoli i czarodziejów, którzy nie są czystej krwi. Część z nich została ukazana jako tępe osiłki, a inni jako dość sprytni i złośliwi, którzy dokuczając innym czują się jak ryba w wodzie. Slytherin jest praktycznie jedynym rywalem dla Gryffindoru w walce o Puchar Quiddicha i o Puchar Domów. I taki jest, moim zdaniem, cel negatywnego ukazania Ślizgonów – mają być oni przeciwnikami Gryfonów w Hogwarcie, pełniąc rolę „tych złych”.

46

Ponieważ w ognistej rywalizacji między Slytherinem a Gryffindorem pozostałe domy zazwyczaj są bez szans, ich rola ogranicza się w zasadzie do kibicowania Gryfonom. Może to zabrzmi cynicznie, ale Krukoni i Puchoni ciesząc się z klęski Ślizgonów, jednocześnie zwiększają wartość zwycięstwa Gryfonów, ukazując ich jako tych, co wybawiają Hogwart od dominacji Slytherinu. Tak niewielka rola Ravenclawu i Hufflepuffu w serii sprawia wrażenie, jakby te domy były dodane tylko po to, aby podział między „dobrą” a „złą” częścią uczniów nie był aż tak wyraźny.

Co ciekawe, większość Krukonów opisanych w serii nie wyróżnia się wiedzą, wbrew stereotypowemu patrzeniu na nich jako na kujonów. Doskonałym przykładem jest Luna Lovegood, której fantazja i niezwykłe pomysły czynią z niej całkowicie oryginalną osobę. Podobnie, przedstawiciele Hufflepuffu nie są, wbrew powszechnemu mniemaniu, niezdarni, tylko uczciwi, koleżeńscy i twardo stąpający po ziemi. Tutaj oczywiście wystarczy przytoczyć postać Cedrika, który czuł się w obowiązku odwdzięczyć Harry’emu za otrzymane wskazówki podczas Turnieju Trójmagicznego i był gotowy nawet przegrać zawody, byle tylko postąpić uczciwie.

Chociaż dwa wcześniej wymienione domy zaprzeczają tworzonym wśród czytelników stereotypom, to jednak Slytherin i Gryffindor doskonale do nich pasują. Typowy Ślizgon to po prostu śmierciożerca i w całej serii trudno jest znaleźć od tego wyjątki. Równie mało jest Gryfonów, którzy nie są członkami Zakonu Feniksa lub nie walczą z Voldemortem.

PettigrewPoA

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w swoim wywodzie upraszczam pewne rzeczy, jednak tak właśnie, w dużym stopniu, domy zostały przedstawione przez autorkę – bazując na pewnych schematach i uproszczeniach, które mają na celu ułatwienie lektury. Ponadto, takie przyzwyczajenie do konkretnych cech przypisanych do członków jakiegoś domu pozwala na wprowadzenie postaci zaprzeczającej temu wzorcowi, kompletnie zaskakując czytelników. Tak właśnie stało się z Severusem Snape’em, w którego przypadku było to najbardziej widoczne. Z kolei w drugą stronę taki zabieg został zastosowany przy Peterze Pettigrew.

Domy zostały przedstawione w serii w zróżnicowany sposób. Niektóre z nich pełnią znacznie większą rolę niż inne, sprawiając, że pozostałe wydają się być tylko dodatkiem. Różny jest także sam sposób ukazania domów – część z nich silnie bazuje na stereotypach, a inne, poprzez wprowadzone postacie, kompletnie im zaprzeczają. Pomimo tych wszystkich różnic, te domy dopiero w całości tworzą taki Hogwart, jaki znamy z książek.

Mattibu


Cosiedzialo

Witam Was w kolejnym podsumowaniu wydarzeń z życia Harry Potter Wiki.

Na przełomie stycznia i lutego odbyła się już dwunasta edycja Wielkiego Quizu o Harrym Potterze, która została zorganizowana przez Anaiiss. Podczas tego quizu trzeba było odpowiedzieć na 45 pytań oraz dobrze dopasować 10 cytatów. Zwycięzcą quizu została Rosa. Dostała ona możliwość zorganizowania trzynastej edycji, z czego jednak nie skorzystała, ponieważ organizowała już takowy quiz w przeszłości. Ta przyjemność przeszła z tego powodu na osobę, która zajęła drugie miejsce, czyli Hanię.

Alicefanrt

W Walentynki ruszyło głosowanie na LV Fan Art, którego tematyką były magiczne wspomnienia. W walce o zwycięstwo wzięły udział prace Natalkolx, Isthealice, Caairo i Addamka. Swoją pracę zgłosiła co prawda także Maja, ale nie została ona dopuszczona do głosowania, ponieważ nie była ona do końca związana z tematem. Walka o wygraną w Fan Arcie była zacięta, ale mistrz eliksirów mógł być tylko jeden. Ostatecznie o zaledwie punkt nad dziełem Natalki wygrała praca Ali, która przedstawiała Huncwotów znęcających się nad Snape'em. Gratuluję jej zwycięstwa i życzę dalszych sukcesów.

16 lutego Caairo zadał już 900. zagadkę. Z tego powodu, jak co każdą setkę odbyło się podsumowanie. Na liście osób, które zgadły chociaż raz, znajduje się aż 27 różnych osób. Najwięcej odgadniętych zagadek na swoim koncie mam póki co ja, jednak Mattibu depcze mi po piętach. Na dodatek w samej dziewiątej setce zdecydowanie najwięcej zgadywał właśnie on, więc można się spodziewać, że na podsumowaniu po zagadce numer 1000 na prowadzeniu będzie już Mateusz. Poza tym na wyróżnienie z pewnością zasługują: będąca na mocnym trzecim miejscu Black, zbliżająca się powoli do zgadnięcia po raz setny Kamcia oraz oczywiście sam prowadzący, któremu nie brakuje sił do układania kolejnych ciekawych zagadek.

Flakony

27 lutego zostały wprowadzone poprawki w regulaminie Artykułu Miesiąca. Sprecyzowany został w nim czas na rozbudowę, który od teraz trwa od pierwszego do przedostatniego dnia miesiąca. Nastąpiła także zmiana czasu, w którym można głosować. Zgodnie z nowym regulaminem można to uczynić od pojawienia się wątku w ostatni dzień miesiąca do zamknięcia go drugiego dnia następnego miesiąca. Kolejną zmianą jest dodanie zasady o obowiązku dodania większości treści w ramach rozbudowy do Artykułu Miesiąca. Nie jest to jednak równoważne z koniecznością podwojenia ilości bajtów w artykule. Do dodania treści liczy się bowiem nie tylko jej dopisanie, ale także przeredagowanie bądź zamienienie. Dodatkowo w regulaminie znalazły się punkty dotyczące zmiany systemu głosowania na wybór dwóch artykułów spośród wymienionych w przypadku zakwalifikowania się 6 lub więcej prac oraz możliwości zgłoszenia artykułu ponownie, jeśli nie udało się go ukończyć w ramach poprzedniej edycji.

Na sam koniec szybki rzut oka na klasyfikację Pucharu Domów według stanu na ostatni dzień lutego. Prowadzi w nim Ravenclaw z dorobkiem 195 punktów przed Gryffindorem, który ma ich 95, Slytherinem, który zgromadził 65 punktów oraz Hufflepuffem, który póki co ma na swoim koncie 50 punktów.

W chwili wydania numeru znane będą wyniki głosowania na 56. Artykuł Miesiąca, z góry gratuluję zwycięzcy.

Odkrycie

W tym miesiącu mam przyjemność ogłosić, że tytuł Odkrycia Miesiąca wędruje do Anaiiss. Nie jest ona co prawda aktywną edytorką, ale udało się jej zrobić naprawdę udany quiz i za to należą się jej szczere gratulacje. Ma też całkiem sporą wiedzę na temat Harry'ego Pottera, o czym świadczy fakt, że wygrała jedenastą edycję Wielkiego Quizu o Harrym Potterze. Niestety po zakończeniu quizu nie widziałem jej więcej na HPW, ale istnieje szansa, że czyta gazetę i to wyróżnienie zmotywuje ją do powrotu.

Pozdrawiam serdecznie,
Damianek


Cooltext277971206002438
1 marca 1997

OTRUCIE W SZKOLE
W Hogwarcie doszło do poważnego wypadku, w wyniku którego jeden z uczniów trafił do skrzydła szpitalnego. Okazało się, że do miodu pitnego, posiadanego przez jednego z nauczycieli została dodana trucizna. Tylko dzięki natychmiastowej interwencji Harry’ego Pottera udało się uniknąć tragedii.

Zobacz też: NAJNOWSZE ODTRUTKI MICHAŁA SĘDZIWOJA (strona 4)
***
5 marca 1995

ŻYCIE UCZUCIOWE HARRY’EGO POTTERA
Chłopiec, Który Przeżył musi zmagać się z najróżniejszymi skutkami swojej sławy. W jednym z popularnych czasopism dla czarownic ukazał się artykuł dotyczący jego prywatnego życia, a w szczególności spraw miłosnych.

Czytaj dalej (strona 3)
***
6 marca 1995

ZBIEG W HOGSMEADE?
Dziś w okolicach wioski Hogsmeade widziano dużego, czarnego psa, któremu towarzyszyła trójka uczniów. Czy jest możliwe, żeby Harry Potter kontaktował się ze swoim ojcem chrzestnym, skazanym za zamordowanie kilkunastu mugoli?

Czytaj dalej (strona 6)
***
8 marca 1997

NIETYPOWY KOMENTARZ

Jeżeli ktoś chciałby posłuchać oryginalnego i zabawnego komentarza podczas meczu quidditcha, to na pewno nie zawiódłby się podczas dzisiejszych rozgrywek w Hogwarcie. W ramach testowania kandydatów na stanowisko komentatora w tej roli wystąpiła Luna Lovegood, która zaskoczyła wszystkich swoim nietypowym stylem.


***


16 marca 1997

PODEJRZANE ZACHOWANIE UCZNIA
Jeden z uczniów uczęszczających do Hogwartu dość często znika w komnacie na siódmym piętrze. Jak udało się ustalić, chodzi o Pokój Życzeń, w którym spędza on dużo czasu na nieznanych czynnościach.

Zobacz też: WILKOŁAK ZAATAKOWAŁ (strona 5)
***
23 marca 1992

NAUKA W HOGWARCIE

Pomimo że do egzaminów odbywających się na zakończenie roku w Hogwarcie zostało jeszcze ponad dwa miesiące, to wielu uczniów zaczęło się już intensywnie do nich przygotowywać. „To bardzo ważne, powinnam była zacząć uczyć się miesiąc temu” – powiedziała Hermiona Granger, uczennica pierwszego roku.
***
Masz dość ciągłego mieszania w kociołku? Nie lubisz jak gorąca para parzy Ci dłonie? Nigdy nie wiesz, która strona jest lewa, a która prawa, ani w którą stronę chodzi zegar?

Kup najlepszy samomieszalny kociołek. Od teraz będziesz w stanie uwarzyć eliksiry o wiele szybciej i wygodniej. Usiądź wygodnie w fotelu i rozkoszuj się zapachem idealnie przygotowanych wywarów, nie musząc się przejmować ich ciągłym mieszaniem.

Samomieszalny kociołek – daj sobie zamieszać w głowie.
***
23 marca 1996

KOLEJNE BZDURY „ŻONGLERA”
W magazynie „Żongler”, znanym z publikacji kontrowersyjnych i nieprawdziwych informacji, ukazał się wywiad z Harrym Potterem, w którym stwierdził on, że Sami-Wiecie-Kto powrócił. Te wyssane z palca informacje jasno pokazują do czego jest w stanie posunąć się Chłopiec, Który Przeżył, aby znaleźć się w centrum uwagi.

Zobacz też: KOMU ZALEŻY NA ZMIANIE MINISTRA? (strona 2)


Podziekowania

Serdecznie dziękuję wam za przeczytanie kolejnego numeru Czarownicy.

W tym numerze również ukryliśmy kilka Easter Eggów. Co to Easter Egg? Najczęściej je można spotkać w grach komputerowych, są to smaczki dla fanów od twórców gier. Zaś my postaraliśmy się przenieść to na grunt magazynu. Cieszę się, że ta forma zabawy przypadła wam do gustu. Zapraszam do odkrywania eliksirowych znajdziek. Nie bójcie się, udzielajcie odpowiedzi w wątku.

Niestety czasem też nadchodzi czas pożegnań. Dzisiejszy numer jest ostatnim z Brzytwiarzem. Dzięki serdeczne za te kilka numerów razem. Działy, w które wkładałeś swoje focze serduszko, były zawsze dopracowane w najmniejszych aspektach. Do zobaczenia na łamach HPW i discorda. ;)

Arigato okiii
Do następnego,
Black.


Cool Text - Redakcja 267105294444161
BlackAngel92
SiriusBlack

Blacki to moderator treści i dyskusji na Wiki, a w gazecie jedna z pisarek i od trzynastego numeru redaktor naczelny. Wcześniej poprawiała teksty i pisała, dziś lekko odciążona, odpowiada za „Dzieje Mugoli”, zamiennie z „Wieczorkami u Madame Rosmerty”, od trzynastego numeru zajmuje się również: „Ogłoszeniami” i „Podziękowaniami”. Pomaga także nad oprawą graficzną gazety, tworząc szablony. Aktywna w życiu HPW i zawsze skora do pomocy nowym użytkownikom.

Caairo11
Caairo11

Caairo dołączył do redakcji od dziesiątego numeru i zajął się „Tematem Numeru”, a już od trzynastego numeru działem „One Shotów”. Caairo ma głowę pełną pomysłów, co od czternastego numeru zaowocowało nowym działem „Złote Jajo”. Paweł, bo tak ma na imię, na wiki dołączył stosunkowo niedawno. Szybko znalazł uznanie wśród społeczności, tworząc niebanalne zagadki na forum, które rozrosły się do liczby już ponad 900.

Damian102
240pxLucy Pevensie

Damian lub Łucja, jak kto woli, to redaktor od ósmego numeru, który relacjonuje nam w gazecie „Co się działo na HPW”oraz od czternastego numeru ukazuje nam „Dzieje Czarodziejów”. Chociaż konto ma od kilku lat, aktywniejszy w życiu na wiki stał się w okolicach grudnia 2016 roku. Często można spotkać go na czacie, stara się też wypowiadać w wątkach na forum.

Brzytwiarz
Brzytwiarz

Brzytwiarz, zwany też Brzytwą, redaktor od trzynastego numeru. Do magazynu przyszedł z nowym formatem, jakim jest dział: „Plot Holes”, od czternastego numeru objął fotel „Kącika Huncwotów”. Na wiki zawitał w lipcu 2017 roku, jednak pokazał jak wielką wiedzę posiada rozwiązując zagadkę po zagadce w Łamigłówkach Caairo. Spotkać go można na Discodzie HPW w godzinach wieczornych.

Mattibu
Mattibu

Mattibu, redaktor od czternastego numeru magazynu. Zajmuje się „Kartką z Kalendarza” oraz autorskim działem „HP od kuchni”. Matti jest z nami od lipca 2017 roku, jednak dał się poznać jako Łamacz Łamigłówek, czy wytrawny edytor. Często go można spotkać na discordzie HPW.

Isthealice
Pi

Założycielka i pomysłodawczyni projektu. Odpowiadała za różne działy, projektowała okładki do numerów, pisała „Ogłoszenia”, „Podziękowania”, poprawiała teksty w gazecie, a przede wszystkim nadzorowała pracę jako redaktor naczelny od pierwszego do dwunastego numeru. Na co dzień jedna z administratorek, a przede zwykła użytkowniczka Harry Potter Wiki, która stara się pomóc nowym osobom. Wróciła do magazynu od szesnastego numeru, gdzie została Grafikiem.

Poprzednio
Numer 18

Numer 19
Następny
Numer 20