FANDOM


Czarownica16

Spis


Oglosz
Witajcie!

Oto przed wami grudniowy i ostatni w tym roku kalendarzowym numer Czarownicy. Zanim opanuje was świąteczny szał, zapraszam do zapoznania się z wydaniem ;)

  • Do Czarownicy wróciła Alice, która została specem od Grafiki. Jak wam się podoba szata graficzna?
  • Gratuluję Kamci wygranej w 53 Artykule Miesiąca.
  • Gratuluję Addamkowi wygranej w LII Fan Arcie.
  • Zapraszam również do sprawdzenia swojej wiedzy przy rozwiązywaniu Łamigłówek Caairo.
  • Wszystkich zainteresowanych Wielkim Quizem wiedzy o HP zapraszam tu, (niedługo pojawi się nowy Quiz).
  • Za swoje zaangażowanie w Czarownicę Brzytwiarz i Mattibu otrzymują piękne, nowe i fioletowe medale. Brawo chłopaki i oby tak dalej. ;)
  • Zapraszamy do wyrażenia swojej opinii na temat numeru w wątku.
Yule ball try 2
Dziękuję za uwagę!
Black
***
MLP16
Drodzy Czytelnicy!

Zapraszamy Was do nowej zabawy, a jest nią Magiczna Lista Przebojów.

Poniżej znajdziecie linki do 10 zamieszczonych na YouTubie piosenek, które treścią lub oprawą wizualną nawiązują do uniwersum Harry’ego Pottera. To nasze propozycje, na które możecie głosować – jeśli Wam się podobają – od razu, w ankiecie zamieszczonej poniżej. Możecie również, i do tego Was zachęcamy, zgłaszać własne propozycje, wklejając link do innej piosenki na YouTube, w komentarzu do tego wątku naforum. Tam oddajecie głos na piosenkę na trzy sposoby:

  1. wklejając link w nowym komentarzu,
  2. dając łapkę w górę komentarzowi z już wklejonym linkiem,
  3. jeśli nie macie żadnej propozycji, a podoba wam się któraś zaproponowanych przez nas – oddajcie głos w ankietce.

Co tydzień, w każdą sobotę, podsumujemy głosy oddane przez 7 dni, a w kolejnym wydaniu Czarownicy znajdzie się zestawienie miesięczne. Na początek lista będzie obejmować 10 pozycji, z których Wy wybierzecie lucky seven.

Pamiętajcie, że przy zgłaszaniu swoich kandydatur obowiązują tytuły zamieszczona na YT. ;)

Zapraszamy do zabawy.

Która piosenka dostanie się do Magicznej Listy Przebojów?
 
3
 
2
 
1
 
2
 
4
 
2
 
1
 
0
 
10
 
1
 

Ankieta stworzona dnia gru 6, 2017, o godzinie 17:38.
Oddanych głosów: 26
Redakcja Czarownicy

Współpraca

Współpraca (1) Współpraca (2)
Wspolpraca3 Winsfordbutton

Kacikhuncwotow
Witajcie!

Grudzień wjechał z buta zanim się ktokolwiek zorientował. W takim razie my też wjeżdżamy z kolejnym numerem bez zbędnych ceregieli!

***
Na początek kawka na pobudzenie...
Espresso
***
Już obudzeni po espresso? To lecimy dalej... albo i nie lecimy...
Hundwot16.1
***
… a podobno latać każdy może...
Huncwot16.2
***
...no chyba że jakiś Adrian przeszkadza...
Huncwot16.3
***
A słyszeliście, że w Rosji kopiują rozwiązania architektoniczne z Hogwartu?
Niestety zaczęli od schodów...
Huncwot16.4
***
A propos rozwiązań – o ile ciekawsza byłaby historia, gdyby tylko Voldi lepiej rozwiązał sprawę horkruksów. Ja rozwiązałbym to tak:
Huncwot16.5
***
Brzytwiarz


Zlote
Golden egg

Jak zapewne pamiętacie, drugim Smokiem był Tomek, znany bardziej jako Niewitka69. Stoczył zażartą walkę w obronie Złotego Jaja, którym była teza „Przeklęte Dziecko jest dobrą kontynuacją serii” a Wy, Czytelnicy, ocenialiście jej wynik i styl w jakim Smok odpierał ataki.

Z wielką przyjemnością informujemy, że w waszej ocenie Smok Niewitka69 obronił swoje Złote Jajo – i to w pięknym stylu! Aż połowa głosujących uznała, że walczył jak sam rogogon węgierski, czyli najgroźniejszy ze Smoków. Tylko jedna osoba uznała, że posyczał się jak jaszczurka i schował za kamień, czyli walkę przegrał. Tomek uzyskał 35 z 48 możliwych do zdobycia punktów - i wielkie brawa dla niego za tak znakomity wynik!

Ponieważ podczas trzeciej walki zamierzaliśmy trochę poeksperymetować, role trzeciego Smoka zgodził się odegrać jeden z redaktorów „Czarownicy”, czyli znany wszystkim Damian102.

W jego Złotym Jaju została schowana teza „Ekranizacje serii o Harrym Potterze były lepsze niż same książki i to dzięki nim seria zyskała tak wielu fanów.” Damian podjął walkę, której pełny zapis przedstawiamy poniżej.

Każdy z Was ma prawo ocenić, czy Smok obronił Złote Jajo – i serdecznie Was do tego zapraszamy. Pod zapisem walki znajduje się nowa ankieta, oddając głos decydujecie o wyniku starcia.

A oto, co się działo na Smoczej Arenie.
Smok-kazanie-apokalipsa

Caairo11: We wszystkich ośmiu filmach Harry Potter nie zajmuje się właściwie niczym innym poza walką z Voldemortem i przeciwnościami losu, całkowicie niemal pomijając jego inne przygody stworzono na ekranie niewiarygodną, papierową postać męczennika. Zgadzasz się z tym?

Smok: Nie oszukujmy się, szkoła była nudna i kto by chciał ją oglądać. Postawiono na więcej głównego wątku, co jest dużo bardziej interesujące. Ale nie tworzy to obrazu męczennika – po prostu postawiono większy nacisk na główny wątek (walka z Voldemortem) ze względu na większe zainteresowanie oraz fakt, że w filmie wszystkiego się nie da nigdy zmieścić.

Brzytwiarz: Jak już wspomniał Paweł, stworzono osiem filmów opowiadających historię walki Harry'ego i Voldemorta. W każdym pojawia się mnóstwo przekłamań względem nie tylko samej fabuły z książek, ale też podstawowych reguł i praw panujących w świecie czarodziejów. Jak według Ciebie takie błędy i niedoróbki mogą być postrzegane jako lepsze niż to, co przedstawiają sobą świetnie dopracowane książki?

Smok: Zacznijmy od tego, że książki też mają błędy i nieścisłości. Moim zdaniem nie przesadzajmy, że w filmie są ogromne błędy, które przeczą regułom. Po prostu jak zawsze jakieś się zdarzyły.

Brzytwiarz: Sam pisałeś w poprzedniej odpowiedzi, że " w filmie wszystkiego się nie da nigdy zmieścić". Mniejsza ilość rzeczy "do upchnięcia" powinna też powodować mniejszą ilość generowanych błędów, nie sądzisz? Poza tym nad filmem czuwały setki ludzi z wielomilionowym budżetem, a nad książkami zaledwie jedna "pani domu" i to w przerwie pomiędzy zajmowaniem się dziećmi...

Smok: Ale Rowling była autorką całego świata Harry'ego Pottera, a filmowcy nie. Trudniej zrobić błąd w świecie, który został zrobiony przez siebie samego. Nie ma co też porównywać treści, trzeba pamiętać, że oprócz rzeczy usuniętych zdarzały się też dodane, a także samo usunięcie czegoś może niekiedy niechcący doprowadzić do pewnej nieścisłości.

Złote jajko

Mattibu: Usunięcie niektórych ciekawych postaci (np. Irytek), ograniczenie ich roli (np. Stworek) lub zmiana charakteru bohaterów (np. Cho Chang), a także pominięcie wyjątkowych miejsc (np. szpital św. Munga) sprawia, że świat przedstawiony w filmie jest dużo uboższy od oryginału i z tego powodu nie może się równać z książką. Zgadzasz się?

Smok: Podczas usuwania niektórych scen zdarza się, że niestety kogoś rola zostanie zmniejszona bądź zniknie. Ogólnie cały wątek Stworka w dalszym ciągu da się zauważyć, a Irytek był jednak postacią bardziej dla śmiechu niż dla znaczenia powieści. Jeśli chodzi o Cho, to nie widzę jakieś wielkiej zmiany charakteru. Brak Szpitala i wątku z rodzicami Neville'a to może być akurat dla niektórych jakiś brak, ale widocznie zabrakło miejsca, a bez tego film i tak nie stracił na wartości.

Mattibu: Jeśli chodzi o Cho Chang, to chodziło o zdradę GD, której się w filmie dopuściła.

Smok: A, tak. Marietty nie było w filmie, ktoś musiał zdradzić. Padło na Cho. I zrobiła to pod wpływem eliksiru prawdy, czyli charakter był taki sam.

BlackAngel92: Traktowanie po macoszemu Dursleyów jako krewnych Harry'ego, którzy pojawiali się tylko wtedy, kiedy pasowało to reżyserom i scenarzystom. Mimo iż byli mugolami, ulegli spłyceniu do roli tych złych. Zgadzasz się z tym?

Smok: To nieprawda. W książce Dursleyowie też byli pokazywani w zasadzie w niezbyt dobrym świetle. Niektóre sceny z nimi zostały wycięte ze względu na długość filmu. Stało się tak ze sceną, gdzie Dudley godzi się z Harrym, która została początkowo nakręcona. Niestety zrezygnowano z niej przy końcowej obróbce. Może to trochę pogarszać obraz Dursleyów, ale w praktyce poza tym momentem w książce Dursleyowie nie byli pokazywani jako dobrzy ludzie.

Mattibu: W filmie został zastosowany sztywny podział na "dobrych" i "złych", wyrażony np. przez kolor smugi, jaką zostawiała za sobą lecąca postać (biała – czarna), jednak w książkach wielokrotnie było pokazane, że mało która postać jest doszczętnie zła albo nieskazitelnie dobra. Poprzez stosowanie takich uproszczeń film staje płytki. Zgadzasz się?

Smok: Kolor smug miał pokazywać opozycję Zakonu Feniksa do śmierciożerców, co jest dobrym zabiegiem. Nie oznacza to jednak z automatu, że dana postać jest zła czy dobra. Na przykładzie Severusa można to zobaczyć, ponieważ w filmie zostały umieszczone jego wspomnienia, z których można doskonale wywnioskować jak złożoną postacią był. Ciemniejsza strona Albusa, czyli jego młodzieńcze grzeszki z Grindelwaldem też były.

Rogogon miniaturka

Brzytwiarz: Jak już zauważyliśmy wcześniej, w praktycznie każdej ekranizacji książki spotkać można zabiegi pominięcia fragmentów historii, wymazywania postaci czy zwykłego przekłamania (w serii HP sytuacja ze skrzelozielem jest tu idealnym przykładem). Zgodzisz się ze mną, że w efekcie takich zabiegów dostajemy niepełny obraz zarówno fabuły jak i bohaterów czyli finalnie produkt gorszej jakości?

Smok: Wspominałem już, że wszystkich scen nigdy się nie nagra. Często zdarza się również, że z jakiś powodów rezygnuje się z jakiejś postaci, a potem ktoś inny musi daną czynność zrobić. Zrezygnowanie z postaci nie musi być złe, zbyt duża mnogość postaci może być zbyt męcząca dla oglądającego, który co chwilę musi się zapoznawać z kolejną postacią. Ogólnie z punktów widza nie robi to niepełnego obrazu, co najwyżej będzie zdziwiony jak otworzy potem książkę.

Zasady głosowania pozostają niezmienne, czyli w ankiecie poniżej możecie ocenić nie tylko to, czy Smok obronił Jajo, ale także w jakim stylu. Nazwom smoków przyporządkowaliśmy wartości punktowe:

  • Rogogon to 4 punkty,
  • Ogniomiot to 3 punkty,
  • Krótkopyski to 2 punkty,
  • Walijski - 1 punkt.

Zaznaczając nazwę któregoś z tych smoków, głosujecie za tym, że Smok obronił Złote Jajo. Wybierając piątą opcję, głosujecie za uznaniem, że Smokowi nie udało się Jaja obronić. ;)

Czekamy na Wasze głosy!
Redakcja Czarownicy
Smok Damian 102 obronił Złote Jajo?
 
14
 
4
 
4
 
1
 
3
 

Ankieta stworzona dnia gru 6, 2017, o godzinie 14:28.
Oddanych głosów: 26


Cool Text - Temat Numeru 222535225339983 (1)
Oby nie

Postawmy pytanie wprost – co my właściwie wiemy o skrzatach domowych?

Stwork01

Są istotnym elementem magicznego świata, odegrały w nim kilka razy dużą rolę. Powinniśmy więc o nich wiedzieć wszystko, albo prawie wszystko. Tymczasem, jak się dobrze zastanowić, to mniej o nich wiemy, niż nie wiemy. Niestety, pod tym względem nie różnimy się wiele od czarodziejów, w których domach skrzaty służyły.

Czarodzieje niechętnie mówili o skrzatach domowych, dlatego większość wiedzy, jaką o nich posiadamy, pochodzi z historii czterech znanych z imienia skrzatów, które wystąpiły w książkach – Zgredka, Stworka, Mrużki i Bujdki. Każdy z nich był inny, lecz łączyło ich coś, co jest istotą życia wszystkich skrzatów – służba i niewolnicza wręcz podległość czarodziejom.

I tu pojawia się najważniejsze moim zdaniem pytanie, jakie można zadać rozmawiając o skrzatach – czy rzeczywiście tak było? Czy skrzaty były niewolnikami, bezwzględnie wykorzystywanymi przez podłych czarodziejów, jak widziała to Hermiona Granger zakładając W.E.S.Z.? Spróbujmy sobie na nie odpowiedzieć.

Dobby2

Jedynym pewnym faktem z historii skrzatów jest to, że Helga Hufflepuff jako pierwsza zatrudniła je do pracy w kuchni Hogwartu. Nie wiemy jednak, czy skrzaty dobrowolnie podjęły tę pracę, czy też zostały do tego zmuszone, nie wiemy nawet tego, czy już wtedy pracowały za darmo, czy też może otrzymywały jakąś zapłatę. Jednym słowem – ten fakt niewiele nam mówi o istocie życia skrzatów, jaką była praca dla czarodziejów.

Wiemy, że skrzaty służyły rodzinom czarodziejów. Zgredek Malfoyom, Mrużka Crouchom, Stworek rodzinie Black, a Bujdka Chefsibie Smith. Ich podległość była dożywotnia, nie mogły same odejść, tylko pan mógł oddalić skrzata, dając mu ubranie lub fragment ubrania, i w ten sposób przełamać czar, który łączył skrzata z rodziną, której służył. Lecz pora sobie odpowiedzieć na pytanie – kto rzucał ten niewolący czar?

Bujdka

Zgredek po wyzwoleniu go przez Harry’ego Pottera od służby Malfoyom stał się wolnym skrzatem. Dwa lata podróżował po kraju szukając pracy. W tym czasie odwiedził wiele rodzin czarodziejów, ale żadna nie chciała go zatrudnić, bo żądał zapłaty za swoją pracę. Gdy Bujdkę oskarżono o przypadkowe otrucie Chefsiby Smith, straciła swoja panią – lecz co się z nią później działo? Brak informacji o tym, żeby np. została osadzona w Azkabanie lub innym więzieniu, przeznaczonym dla skrzatów, jeżeli w ogóle takie było. Mrużka po oddaleniu jej przez Barty Croucha znalazła pracę w Hogwarcie, do którego sprowadził ją Zgredek, lecz również przez pewien czas była wolnym skrzatem. Nie podobało jej się to, lecz nie można zaprzeczyć temu, że była wolna.

Skrzat domowy przypisany był do jednej rodziny, musiał do końca swojego życia jej służyć, to pewnik. Lecz co się działa ze skrzatem, gdy dany ród wymierał? Zanikał czar, który niewolił skrzata i uzyskiwał on wolność, to jedyne rozsądne rozwiązanie.

W Brytyjskim Ministerstwie Magii istnieje Biuro Przemieszczania Skrzatów Domowych, podległe Departamentowi Kontroli Nad magicznymi Stworzeniami. Biuro zajmuje się kontrolą nad zmianą miejsca zatrudnienia skrzatów.

Mrużka2

Z tego, że Zgredek aż dwa lata podróżował jako wolny skrzat wynika, że Biuro nie mogło narzucić skrzatowi nowego pana – inaczej natychmiast przypisany by został do nowej rodziny czarodziejów. Podobnie rzecz się miała z Mrużką i Bujdką – obie straciły pracę, lecz nie zostały natychmiast zniewolone przez kolejną rodzinę czarodziejów. Biuro nie było więc organem czarodziejskiej administracji niewolącym skrzaty, a jedynie jednostką kontrolującą zmiany miejsca ich pracy. Tak więc dochodzimy do wniosku, że niewolący skrzata czar musiał rzucić… sam skrzat, i to na swoich warunkach. Gdyby było inaczej, Zgredka zniewoliłaby jakaś rodzina, do której się udał, nie pytając o zdanie – wystarczyłoby jedno machnięcie różdżką.

Kiedy poskładamy razem te wszystkie kamyczki, dochodzimy do wniosku, że bezwzględne niewolenie skrzatów przez czarodziejów – to mit. Zadajmy więc kolejne pytanie – kto go stworzył?

Grimmauld-place-12

Skrzaty służyły rodzinom czarodziejów – ale tylko tych bogatych. Na pewno nie dlatego, że biednych nie było na nie stać – przecież skrzat nie dostawał żadnego wynagrodzenia za pracę. Dlaczego więc skrzaty służyły Malfoyom czy Blackom, którzy traktowali je w sposób poniżający, a nie podejmowały – gdy miały taką możliwość – pracy w rodzinach powszechnie uznawanych za sympatyczne, u Weasleyów na przykład? Czy aby nie dlatego, że chciały być blisko bogactwa i władzy? Lucjusz Malfoy był chyba najbogatszym czarodziejem w tym stuleciu, Barty Crouch Sr miał szanse zostać Ministrem Magii. Ród Blacków był jednym z najpotężniejszych w Wielkiej Brytanii poprzez swoje koligacje rodzinne, a Chefsiba Smith zgromadziła wiele nie tylko cennych, ale również historycznie ważnych przedmiotów, które mogły mieć wielką magiczną moc. Wszędzie tam, właśnie w tych a nie innych domach, pojawiają się skrzaty domowe.

Jeżeli się do tego doda, że skrzaty posiadały wielką magiczną moc, umiały nawet bez użycia różdżek wykonywać czary na nieznanym czarodziejom poziomie, dochodzimy do wniosku, że nie było to przypadkowe.

Skrzaty same zbudowały legendę o nic nieznaczących sługach, wykorzystywanych przez złych czarodziejów, zniewolonych do tego stopnia, że aż polubiły swoje niewolnictwo. Ten mit, który gładko zaakceptowali czarodzieje, sprawił, iż przestali się oni zastanawiać nad skrzatami, uznając ich obecność w swych domach i szkołach za oczywistą oraz niewartą głębszych refleksji.

Zgredek.szpital

Gdy umierał Zgredek, miałem łzy w oczach, jak chyba większość z tych, którzy poznali jego historię. Żal mi było oddanej Mrużki i wrobionej Bujdki, podziwiałem Stworka, który ruszył do bitwy ze śmierciożercami z tasakiem w ręku. W tych małych, kruchych ciałach biły wielkie serca, temu nikt nie może zaprzeczyć. To, że przestałem postrzegać skrzaty jak niewolników, tego obrazu nie zmieni, jednak pozostaje ostatnie, najważniejsze pytanie, na które nie znam odpowiedzi – dlaczego skrzaty chcą, żeby czarodzieje widzieli tylko to, co one same im pokażą? Czy coś kombinują, coś przygotowują?

Oby nie.

Caairo11


Oneshot
SWAREK
1.

– Ty nie chciałeś uciec. Mogłeś nas kiwać na wszystkie sposoby, masz przewagę, a robiłeś głupie błędy, zostawiałeś ślady. Wiesz, ja myślę, że robiłeś to specjalnie, chciałeś, żebyśmy cię w końcu złapali. Nie rozumiem tylko – dlaczego?

Ten, który siedział po drugiej stronie stołu, nie patrzył Na Harry’ego Pottera. Wbił wzrok w blat stołu i milczał, a Harry był mu za to wdzięczny. Nie chciał patrzeć w jego oczy. W całej tej sytuacji czuł się parszywie, chociaż powinien być z siebie zadowolony. Nie był, i dokładnie wiedział dlaczego.

A zaczęło się to kilka tygodni wcześniej, od pewnej rozmowy.

2.

– To wprawdzie sprawa poniekąd osobista, ale ma ogromne znaczenie dla całego Ministerstwa, dlatego zajmiesz się nią sam, a postępach będziesz informował wyłącznie mnie - Percy Weasley z lubością poprawił węzeł nienagannie zawiązanego krawata. – Nie będziesz robił żadnych notatek, a wszystkie ustalenia będziesz mi przekazywał niezwłocznie, myślę, że znajdę zawsze chwilkę, żeby cię wysłuchać, kiedy...

Harry Potter wstał ze skromnego krzesła stojącego przed wielkim, mahoniowym biurkiem Szefa Departamentu Transportu Magicznego.
– No to na razie, Percy, pozdrów Audrey – rzucił niedbale i po prostu ruszył do wyjścia.
– Potter, ja jeszcze nie skończyłem!

Harry odwrócił się.
– Wiem, Weasley. Ale słyszałem już wiele takich nadętych gadek urzędasów, które kończyły się tym, że chcieli ode mnie, żebym za nich odwalił jakąś lewiznę. Temu kochanka zaginęła, tamten szukał haka na swojego szefa, takie tam brudy, które chcieli wyprać moimi rękami. Tylko żaden z nich nie był tak nadęty, jak ty, Percy.

Percy Weasley zerwał się ze swojego wielkiego, skórzanego fotela i poczerwieniał na twarzy. Wziął kilka głębszych oddechów, ale po chwili powoli oklapł na fotel.
– Przepraszam Harry – powiedział w końcu zupełnie innym głosem – ja... ja nie wiem co robić, dlatego...

Harry Milczał. Nie zamierzał ułatwiać koledze tej rozmowy.
– Ja potrzebuję pomocy – wydusił wreszcie z siebie Percy Weasley, a coś w jego głosie kazało Harry’emu wrócić na krzesło.
– No, to teraz mówisz po ludzku. Mów, o co chodzi, ale jak to jakieś kanty, to na mnie licz, od razu uprzedzam.

Percy pokręcił głowa.
– To nie żadne kanty, Harry. To coś znacznie gorszego, a ja siedzę w tym po uszy. W pewnym sensie wszyscy w tym siedzimy – ty, ja, wszyscy.

Otworzył szufladę i wyciągnął z niej maleńką fiolkę, na dnie której była może jedna kropla fioletowego płynu.
– Zaczęło się od tego – powiedział w końcu.

3.

– Brzytwa, pamiętasz tę sprawę pani Edgecombe sprzed trzech miesięcy?
Brzytwa na chwilę oderwał wzrok od tabeli Ligi Quidditcha w Proroku Codziennym. Od kilku dni nie miał nic do roboty, więc nudził się okropnie.
– No pewnie, ja to robiłem – ziewnął – sprawa niestety zamknięta.
– Dlaczego niestety?
– Bo dla mnie to nie był nieszczęśliwy wypadek, nie wierzę w to. No, ale sam mi kazałeś tak ją zakończyć, bo nie było dowodów na zabójstwo.
Harry zastanowił się.
– Ja? Nie pamiętam.
– Bo wtedy miałeś na głowie tę aferę z fałszywymi dementorami, może dlatego. Sam wszystko musiałem odwalić, całą robotę.
– Dobra, przypomnij mi, dlaczego myśmy się tym w ogóle zajęli.
Brzytwa zarzucił nogi na biurko.
– To była szefowa Departamentu Transportu Magicznego. Miała rok do emerytury, zadowolona z życia, z super pensją, kochającą rodziną, żadnych lewizn, zdrowy tryb życia. No i pewnego dnia znaleziono ją we własnym pokoju martwą. Wyglądało to trochę na kedavrę, więc wezwali nas, ale wykluczyliśmy wszystkie zaklęcia tego typu. Dom magicznie zabezpieczony na wszystkie sposoby, mieszkała sama, żadnych śladów prób przełamania zaklęć ochronnych. Nie było żadnego listu pożegnalnego, zresztą nie miała powodów, więc wykluczyliśmy też samobójstwo. Jedynym śladem była fiolka z jakimś eliksirem. Zbadali ją w Mungu, i ustalili, że to, to jakieś paskudztwo z serii tych upiększających, ale robionych przez partaczy i wciskanych jako cuda, po których każda kobieta będzie piękna jak Celestyna Warbeck w dniu premiery pierwszej płyty. Mnóstwo w nim niepotrzebnego śmiecia, jak to się wszystko wymieszało, to wyszła trucizna.
– Sprawdziłeś to?
– No pewnie. Dostała ją sowią pocztą chyba tego samego dnia, bo w śmieciach jeszcze była koperta. Próbowaliśmy namierzyć firmę, która to wysłała, ale nie dało rady. Wiesz, jak oni działają- odbierają zamówienie, wysyłają towar a potem natychmiast zmieniają siedzibę i nazwę, i szukaj wiatru w polu. – To im się opłaca, tak po jednym zamówieniu?
– Taka fiolka może kosztować i 200 galeonów, więc tak. I tyle, ustaliłem, że to było zatrucie nielegalnie produkowanym eliksirem, i sprawę zamknąłem. A czemu pytasz?
– Brzytwa, a co z tą fiolką – Harry zignorował poprzednie pytanie swojego aurora – gdzie jest?
– Nie mam pojęcia, pewnie gdzieś w aktach sprawy. Mam sprawdzić?
–Nie.

4.

– Nawet nie pytaj, jak ją zdobyłem – Percy był wyraźnie zmieszany – ale od razu powiem, że wprawdzie nielegalnie, ale nikt z twoich mi nie pomagał.
– To jak ci się udało wyjąć dowód rzeczowy z akt? – Harry czuł, że robi się wkurzony.
– Nie jestem takim safandułą, za jakiego mnie uważasz – Percy po raz pierwszy się uśmiechnął – odpuść, może ci kiedyś powiem.
– No dobra, na razie odpuszczam – mruknął Harry, czując, że teraz Percy i tak mu nic nie powie – no i co z tym eliksirem?
Percy obracał w ręku fiolkę.
– Ja nie wierzę w żadne eliksiry upiększające, Harry. Znałem ją do lat, to zupełnie nie w jej stylu. Była zadowolona z siebie, ze swojego wyglądu, nigdy się nawet nie malowała, zresztą to była całkiem przystojna babka. Ona na pewno by nie kupiła czegoś takiego.
– Czyli?
– Czyli ktoś jej to podrzucił, żeby upozorować wypadek. A tak naprawdę ją zabił. Harry pokiwał głową, wreszcie zaczynał cokolwiek rozumieć.

5.

Horacy Slughorn wprawdzie całkiem wyłysiał od czasu, gdy był nauczycielem eliksirów Harry’ego w Hogwarcie, i sporo przytył, nadal jednak miał w oczach te ogniki, które mówiły, że jego umysł jest w pełni sprawny.
– Dałeś emerytowi niezłą zagadkę do rozwiązania, Harry – uśmiechnął się pogodnie – ale mogłem się dzięki temu rozerwać. Przyznam ci się, że brakuje mi szkoły, tego całego rejwachu codziennie, tych wszystkich drobnych radości i kłopotów, które...
Zamilkł na chwilę, wpatrzony w zielonkawą klepsydrę stojącą na biurku.
– No nieważne, przejdźmy do rzeczy. To nie jest żaden eliksir upiększający, ktoś jedynie chciał, żeby na taki wyglądał.
Harry patrzył na małą, pustą już fiolkę, którą jego były nauczyciel trzymał w ręku.
– Widzisz, chłopcze – Slughorn jakoś nie potrafił zaakceptować, że „chłopiec” ma już własne dzieci i jest Szefem Biura Aurorów – każdy uczeń Hogwartu zna podstawy tworzenia eliksirów, jak sam wiesz. Tylko jednak niewielu czarodziejów umie tworzyć nowe, i tylko ci, którzy po szkole zajmują się profesjonalnie eliksirotwórstwem, poznają pewne zasady, których nie uczy się w szkole.
Nalał sobie i Harry’emu odrobinę whisky do misternie rzeźbionych szklaneczek.
– Żeby cię nie zanudzić, powiem tylko to, co najważniejsze. W tym eliksirze, który mi kilka dni temu dałeś do zbadania, znajdują się wszystkie podstawowe składniki eliksirów upiększających. Jest imbir, płatki róży, włos z ogona jednorożca i tak dalej, ale – co dziwne – jest też mnóstwo innych składników.
– Jakich?
– Ano właśnie z pozoru zupełnie przypadkowych, niepotrzebnych wręcz. Musisz wiedzieć, że pewne składniki, gdy występują w jednym eliksirze, neutralizują swoje działanie, nie znoszą się. Jeżeli dodasz jednocześnie kichawiec i rutę, to ich magiczne właściwości się zniosą, i efekt jest taki, jakbyś niczego nie dodał. Kiedyś nawet o tym wspominałem na lekcjach, ale bez szczegółów, pamiętasz?
Harry próbował sobie przypomnieć, ale ten temat był dla niego całkiem obcy.
– Coś jakby mi świtało – zaczął niepewnie, ale Slughorn roześmiał się tylko.
– Daj spokój Harry, rozmawiasz z nauczycielem, który tysiące razy słyszał takie gadki uczniów, którzy nie mają pojęcia o czym mówi. No dobra, co ważne – w tym eliksirze jest aż 8 substancji, które tworzą dokładnie cztery pary neutralizujących się składników. To nie może być przypadek, Harry. Ktoś chciał, żeby ten eliksir wyglądał na dzieło szaleńca, który wrzuca do kociołka co popadnie, i wychodzi z tego trucizna, ale przez jego niewiedzę, przypadkowo.
Harry zamyślił się na chwilę.
– Badali ten eliksir w Klinice św. Munga wcześniej, czy oni... to znaczy, czy mogli uznać, że te niepotrzebne składniki dały razem truciznę?
Slughorn westchnął.
– Myślę, że tak. Trzy z nich ma silnie toksyczne działanie, jeżeli ktoś tylko je wyodrębnił, a nie miał wiedzy, jak na nie oddziaływają inne – to tak, mógł uznać, że dają razem truciznę.
Harry obracał w palcach pustą już fiolkę.
– No dobra, ale jak te niepotrzebnie składniki się zneutralizowały – to co zostaje?
– Znakomite pytanie – ucieszył się Slughorn – widzę, że jednak czegoś cię nauczyłem. Zostają składniki zwykle stosowane przy eliksirach upiększających, tylko te.
– Mogą zabić, to znaczy tworzą truciznę?
– Nie, raczej nie. Mogą przyprawić o niestrawność, jakąś wysypkę, ale na pewno nie otruć.
Harry myślał intensywnie, prawdę mówiąc czuł się trochę jak na lekcji, podczas której nauczyciel oczekuje od niego prawidłowej odpowiedzi, jednak niczego nie wymyślił.

Slughorn westchnął.
– Co jeszcze, oprócz roślin czy części ciała zwierząt, jest potrzebne do stworzenia eliksiru, chłopcze?
Harry wreszcie zrozumiał.

6.

– Daliśmy się nabrać na tę sowią pocztę, bo nikt tego porządnie nie sprawdził. Była koperta, adres, mój człowiek sprawdził tylko nadawcę, nie szukał zamówienia – a jego nigdy nie było. Podrzuciłeś tę kopertę, żebyśmy myśleli, że eliksir przyszedł pocztą.
Milczenie może być czasem bardziej wymowne od słów, i właśnie tym razem Harry czuł, że ma rację.
– Zostawiłeś ślad w samym eliksirze. Nie musiałeś, mogłeś użyć zwykłej trucizny, mogłeś to zrobić na setki sposobów, ale jednak wybrałeś taki, który mógł nas naprowadzić na twój trop – dodałeś swojej własnej magii, której nikt się tam nie spodziewał, więc nikt jej nie szukał, tylko Slughorn był na tyle bystry i dociekliwy, że ją rozpoznał. Dlaczego to zrobiłeś?
I znowu cisza i wpatrzone w blat biurka wielkie oczy.

7.

– Jakoś miesiąc przed śmiercią wezwała mnie do siebie, byłem wtedy jej zastępcą. Nie było tajemnicą, że miałem największe szanse zostać jej następcą, sama mnie do tego przygotowywała.
Percy odruchowo poprawił krawat.
– Wtedy powiedziała mi o tym swoim szalonym planie – Weasley aż się wzdrygnął na samo wspomnienie – Uwierz mi Harry, przeraziłem się. Ona już miała wszystko opracowane – harmonogram, metody działania, jakieś statystyki – to było przerażające. Nie chciała w ogóle mnie słuchać, ciągle powtarzała, że to dzieło jej życia, że trafi do czekoladowych żab, że jej nazwisko będzie równie głośne w świecie czarodziejów jak Dumbledore’a.
– Raczej Voldemorta – mruknął Harry.
– Też jej to powiedziałem, ale w ogóle mnie nie słuchała. Ja... ja nie mogłem nic zrobić, uwierz mi.
– Mogłeś, zawsze można coś zrobić. Trzeba było z tym iść do Kingsleya.
– Łatwo ci mówić. Nie miałem nic, tylko jej słowa, wszystkiemu by zaprzeczyła, a moja kariera by runęła, zrozum.
W oczach Harry’ego nie było zrozumienia.
– Dobra, i co dalej?
– Codziennie mnie wzywała, żeby omówić ten plan, miała na tym punkcie obsesję. To wyglądało tak, że ona mówiła, a ja słuchałem, ale nazywała to naradami. Próbowałem jej to wyperswadować, ale jakbym gadał do portretu, z którego ktoś wyszedł.
– No i?
– No i dwa dni przed śmiercią przyniosła do mnie te dokumenty i kazała dobrze ukryć. Wtedy już chyba wpadła w paranoję, bo kilka razy dziennie przychodziła tu do mojego biura i je czytała, ale nie chciała ich zabrać.

8.

– Wtedy to ty popełniłeś błąd. Myślałeś, że wszystko trzyma nadal w domu. Dlatego najpierw ją zabiłeś, a dopiero potem zacząłeś szukać. Chociaż nawet nie, przecież wiedziałeś, gdzie to trzyma, musiałeś wiedzieć. Wykiwała cię, pewnie zaczęła coś podejrzewać.
Po raz pierwszy podniósł głowę. Harry spojrzał w wielkie jak tenisowe piłki oczy, mokre od łez. Przez głowę przeleciały mu wspomnienia z zimnej plaży.
– Co było w tych papierach, Swarku?

9.

Percy machnął różdżką i na pokrytej tapetą w prążki ścianie gabinetu pojawiły się stalowe drzwiczki sejfu.
– To mój służbowy sejf, zabezpieczony na wszystkie możliwe sposoby. Tylko ja, tylko tą różdżką i tylko przy użyciu wymyślonego przeze mnie zaklęcia niewerbalnego mogę go otworzyć. Ma wszystkie atesty, to najlepiej zabezpieczone przed magią miejsce w całym ministerstwie, nawet Shacklebolt nie ma takiego.
Harry zajrzał do wnętrza szafki, w której leżało kilka kupek papierów.
– Nie było żadnych śladów włamania, wszystkie zaklęcia były nienaruszone, sprawdziłem to, i mam pewność. Tak samo zabezpieczony był mój gabinet i też żadnych śladów włamania. Nikt nie majstrował przy zaklęciach, ale ta teczka zniknęła.
– Może sam ją zgubiłeś? – zadrwił Harry.
– Nie wygłupiaj się Harry! To nie żarty, to mógł zrobić jakiś niewyobrażalnie potężny czarodziej. Przełamać zaklęcia to może i by się dało zrobić, ale tak żeby nie zostawić śladów, to już magia na jakimś kosmicznym poziomie, ostatnim czarodziejem, który miał taką moc był...
– Aleś ty tępy, Weasley.

10.

– Skąd wiedziałeś?
Siedzący za stołem skrzat domowy wyglądał jak siedem nieszczęść. Wielkie, nietoperze uszy oklapły mu tak, że pożyły się na chudych ramionach. Nos, długi jak ołówek, zwisał smętnie.
– Wszystko powiedziała Swarkowi, bo Swarek musiał jej słuchać, chociaż tego nie chciał. Straszne rzeczy zamierzała, a Swarek musiał jej w tym pomagać, bo była jego panią. Swarek nie chciał, ale ona się tylko śmiała, i mówiła, że przejdziemy do historii. Pani była zła, pani była zła – Swarek zamknął oczy i milczał długo.
– Długo to trwało?
– Wiele lat, wiele lat. Najpierw tylko pytała, tak grzecznie, ale potem, już pod koniec, kazała wszystko sobie tłumaczyć. Swarek nie chciał, tak nie można, ale wtedy wymierzała kary. Swarek się nie boi się kar, wie co to ból, ale ona była taka straszna...
– O co pytała?
– O wszystko, Harry Potter sir.
Harry drgnął. Już kiedyś ktoś tak go nazywał, ale to było w innych czasach i innym świecie.

11.

– Ubzdurała sobie, że czarodzieje powinni wreszcie posiąść magię skrzatów, ona je uważała za niewiele warte, jak zwierzęta. Zaczęło się to od teleportacji, od lat próbowała dociec, a jaki sposób skrzaty mogą się teleportować nawet w miejsca niedostępne dla czarodziejów, no wiesz, na przykład do Hogwartu. Miała takiego skrzata domowego, którego o to pytała, ale nic sensownego jej nie powiedział, one chyba same nie rozumieją swoich zdolności.
– Zdziwiłbyś się.
– Co? A, nieważne. Na początku, z racji tego, że była szefem urzędu zajmującego się teleportacją, tylko to ją interesowało. Ale potem zaczęła myśleć o wszystkich innych rzeczach, o których nie wiemy. Jak skrzaty czarują bez różdżek, jak się szkolą, dlaczego nikt nie widział skrzaciego dziecka. To ją opętało, aż stworzyła ten program.
Percy poczuł wyraźną ulgę, gdy wreszcie wyrzucił to siebie.
– Wiesz Harry, samo założenie w sumie nie było złe, moglibyśmy poznać zupełnie nowe rejony magii, które... no przydałyby się nam.
– Poznać? Raczej ukraść.
– No, w sumie tak... ale najgorsze było, że ona założyła, że skrzaty nie oddadzą swojej wiedzy dobrowolnie. Dlatego opracował plan, jak je do tego zmusić.
Percy umilkł wyraźnie zmieszany.
– Czyli?
– Czyli...
– No wykrztuś o z siebie, Percy.
Percy spuścił głowę.
– Chciała zacząć od dzieci, Harry. Od dzieci – rozumiesz? Zmusić skrzaty do wydania kilkorga dzieci, zamknąć je i obserwować je, jak się uczą, jak jakieś króliki doświadczalne. I powoli kraść im ich tajemnice.

12.

– Swarek niczego jej nie powiedział, wiec dręczyła go cały czas, opowiadała, co zrobi innym skrzatom, jak Swarek nie powie. Swarek nie mógł na to pozwolić, Swarek wiedział, że urodziło się dwoje skrzaciąt, i kiedyś się wygadał, i ona powiedział, że je znajdzie i zabierze.
Harry patrzył na zapłakanego skrzata, którego powinien skuć zaklęciami i trzymać w zabezpieczonej przed teleportacją celi. Tyle że ani jedno ani drugie na nic by się nie zdało, żaden czarodziej nie znał magii skrzatów, wiec nie mógł jej zneutralizować.
– Dlaczego dałeś się złapać, Swarku?
– Bo Swarek musi ponieść karę, Swarek zabrał życie i teraz musi oddać swoje. Swarek to wie, ale... ale na początku chciał, żeby to inaczej wyglądało, żeby nikt się nie domyślił, dlaczego zabił.
– Niby jak?
– Swrek chciał tak zrobić, żeby wszyscy myśleli, że oszalał, i zabił z szaleństwa. Swarek miał plan... ale kiedy nie znalazł dokumentów, to się przestraszył, i zaczął ich szukać, i już nie miał planu.
Harry pokiwał głową.
– Dlaczego nie zabijałeś Percy’ego? No przecież chodziło ci o to, żeby nikt nie wiedział, że taki koszmarny plan powstał, żeby nikt nawet o tym nie myślał, a Percy miał te dokumenty.
Swarek opuścił znowu głowę.
– Pan Weasley nie jest zły, Swarek wie, że on tego nie chciał. On by nam nie zrobił krzywdy, on nie musiał ginąć. To Swarek musi zginąć, dlatego przyszedł do Harry Potter sam, jak tylko zorientował się, że pan go szuka. Bo Swarek jest dobrym skrzatem domowym, i wie, że musi ponieść karę.

13.

– Jesteś ślepy, Percy, jak większość czarodziejów. Żaden z was nie dopuszcza nawet myśli, że skrzaty dysponują magią na takim poziomie, o którym my nie możemy nawet marzyć. Te wszystkie twoje zabezpieczenia to była dla niego pestka, jak tylko wpadł na to, gdzie te papiery mogą być. Ty się rozglądałeś za drugim Voledemortem, a okradł cię ludzik w starym ręczniku zamiast ubrania. I dobrze ci tak, może cię to czegoś nauczy.
Percy milczał, nic sensownego nie przychodziło mu do głowy.
– Co z dokumentami? – zapytał w końcu.
– A nie zapytasz, co ze Swarkiem? Ach, ty... nie boj się, Swarek je zniszczył. Nawet nie czytał, wiedział przecież miej więcej, co tam w nich jest, i już to go przerażało.
– Mnie też.
– Tak? To czemu ty ich nie spaliłeś po jej śmierci, czemu wcześniej nie próbowałeś powstrzymać tej szalonej baby, co?
Percy milczał.
– Nie mów, sam wiem. Twoja kariera! Wiedziałeś, że ona chce je potraktować jeszcze gorzej, niż tego doświadczają od setek lat, że chce im zabrać wszystko, co mają, w jakichś laboratoriach trzymać ich dzieci, ale myślałeś tylko swojej karierze. Rzygać mi się chce, jak na ciebie patrzę.
Percy zacisnął usta, przez chwilę ważył słowa.
– Co z nim będzie?
– Nie twój interes, Weasley, i nigdy mnie o to nie pytaj. Teczki oficjalnie nie było, więc nie było też włamania, i twoje szefoskie dupsko jest bezpieczne, nikt się o tym nie dowie. A reszta to już nie twoja sprawa.

14.

Brzytwa patrzył na krzesło z którego przed chwilą zniknął skrzat domowy- ot tak, po prostu, jak to tylko skrzaty umieją.
– Wypuściłeś mordercę i złodzieja – powiedział beznamiętnie do Harry’go – za to się idzie do Azkabanu. Ja ci nie przeszkodziłem, to pójdziemy tam razem.
Harry uśmiechnął się.
– Pójdziemy na piwo co najwyżej. Nikt oprócz nas o tym nie wie, umorzyłeś śledztwo w dobrej wierze, nikt tam nie będzie grzebał.
Brzytwa podszedł do stolika, na którym stał służbowy kociołek do parzenia kawy.
– Nikt oprócz mnie by tam nie zaglądał... dlatego mi powiedziałeś?
Harry spoważniał.
– Tak. Po tym, jak zapytałem o fiolkę, prędzej czy później wsadziłbyś swój nochal w te akta, żeby sprawdzić dlaczego. I sprawa by się rypła.
– Mogłeś podrzucić fiolkę, a wtedy... a nie, była już pusta.
– No właśnie. Może jakbym wlał inny eliksir, to byś się nie połapał, a może jednak tak.
Brzytwa ziewnął i wziął od Pottera kubek z kawą.
– Słuchaj, on powinien kiblować do końca życia, czemu go puścił... puściliśmy. – Swarek powinien ponieść karę – i poniesie. Więzienie dla niego to byłby kurort, wymyśliłem coś bardziej... praktycznego.
– Powiesz mi, co?
– Nie, i nie pytaj, krócej będziesz zeznawać, jak coś się jednak rypnie. Uwierz mi, on nam wszystkim, wszystkim czarodziejom, wyświadczył wielką przysługę trując to babsko.
Brzytwa siorbnął kawy.
– No zaraz, ale ona miała córkę, pamiętam z akt, więc skrzat chyba powinien do niej wrócić, jej służyć, nie? Skrzaty muszą służyć do końca życia jednej rodzinie, każdy to wie.
Harry Potter, Szef Biura Aurorów i były właściciel jednego skrzata domowego, patrzył w swoja kawę, zastanawiając się nad odpowiedzią.
– Problem w tym, Brzytwa, a wiem to od godziny, że one tak naprawdę to nic nie muszą. Dlatego zginęła Edgecombe – była za blisko wpadnięcia na to.
Brzytwa myślał intensywnie, trąc różdżką podbródek.
– O żesz w mordę! – wykrztusił w końcu, gdy zrozumiał – ale dlaczego w takim razie... Harry uśmiechnął się smutno ruszając do drzwi.
– Chodź na to piwo, ja stawiam.

Caairo11


Cool Text - Dzieje Mugoli 267097947548166

Witam w kolejnym numerze Czarownicy... Jeśli tu zaszedłeś czytelniku, to znaczy, że interesuje cię ten dział… Ale koniec pieszczenia słowem wstępu. Co u nas mugoli?
HOG

Hogwart jest niezwykłym miejscem, które kryje w sobie wiele tajemnic. Jakie rzeczy, przedmioty i postacie możemy spotkać w Szkole Magii i Czarodziejstwa, które lub którzy są znani również w świecie mugolskim?

Święta
Wielka sala święta film

Święta Bożego Narodzenia są jednymi z najbardziej świętowanych w Hogwarcie. Już od początku Grudnia do zamku wkrada się atmosfera świąteczna. Piękne ozdoby śmieją się do każdego ucznia na każdym kroku. Jednak czy spośród świątecznych tradycji Hogwardzkich można dopatrzeć się mugolskiego wpływu? Sprawdźcie ze mną.

Ostrokrzew rysunek L
  • Drzewka świąteczne, czyli choinki. Kto z nas nie lubi ich ubierać. Tak samo w Hogwarcie jest ich pełno: w Wilekiej Sali stoi ich aż 12, tak samo można je spotkać w Pokojach Wspólnych poszczególnych Domów. Jednak jaka jest ich historia?

Choinka to ustrojone drzewko świerku lub jodły (rzadziej sosny), naturalne lub sztuczne, pierwotnie wiązane z przedchrześcijańską tradycją ludową i kultem wiecznie zielonego drzewka. W wielu kulturach drzewo, zwłaszcza iglaste, jest uważane za symbol życia i odradzania się, trwania i płodności[1]. Już pierwsze takie drzewka pojawiły się w XVI wieku. Jednak to dzięki Marcinowi Lutrowi zwyczaj ten upowszechnił się na cały świat.

Harry-Potter-Themed-Christmas-Tree-by-Kathryn-Burnett-2-583da2e804d70 700
  • Ostrokrzew: W Szkocji gałązkę ostrokrzewu przywieszano nad drzwiami, by w ten sposób trzymać z daleka niesforne elfy. W języku angielskim ostrokrzew znany jest jako "Holly" - nazwa pochodzi najprawdopodobniej od słowa "Holy" czyli "Święty"[2]
  • Christmas cracker czyli Cukierki-Niespodzianki: Ich początki sięgają połowy XIX wieku, gdy londyński cukiernik Tom Smith zaczął sprzedawać zapakowane w ten sposób cukierki, dołączając do nich karteczki z wierszami miłosnym. Z czasem cukierki ustąpiły miejsca innym upominkom. Papierowe nakrycia głowy zaczęły się pojawiać wewnątrz crackerów na przełomie XIX i XX wieku, a w latach 30. XX wieku wiersze miłosne wyparte zostały przez limeryki czy żarty, wkrótce stając się tradycyjnym elementem obchodów Bożego Narodzenia[3]
  • Christmas pudding: rodzaj puddingu przyrządzanego z łoju i suszonych owoców. W obecnej formie znany jest od XIX wieku. Jednak wywodzi się od XV-wiecznej potrawy zwanej plum pottage, mieszanki krojonego mięsa (wołowiny, baraniny), cebuli, warzyw korzeniowych i suszonych owoców, w postaci zagęszczonej zupy.
Christmas p.

Z czasem, przed gotowaniem potrawę zaczęto zawijać w specjalną chustę (tzw. pudding cloth), dzięki czemu zyskała konsystencję puddingu (plum pudding), a mięso i warzywa stopniowo zniknęły z przepisów. W XVII wieku potrawę zaczęto utożsamiać z okresem bożonarodzeniowym. Tradycyjnie pudingi miały okrągły kształt, nadawany przez chustę. Obecnie do gotowania wykorzystuje się najczęściej półokrągłą miskę (pudding basin).
Zgodnie z tradycją podawany z sosem na bazie brandy lub rumu i przyozdabiany gałązką ostrokrzewu. Przy serwowaniu często polewany rumem (lub innym alkoholem) i podpalany[4].

Ghost carollers
  • Kolęda: w swym pierwszym znaczeniu była noworoczną pieśnią powitalną i pochwalną na cześć gospodarzy, przekazywała życzenia szczęścia i pomyślności. Kolęda w rozumieniu pieśni religijnej związanej z narodzinami Chrystusa wykształciła się później, wraz z rozwojem i umacnianiem się chrześcijaństwa[5]. Pierwsze kolędy były wykonywanie w języku łacińskim, jednak (prawdopodobnie) reformacja lub nawet i wcześniej zaczęto układać te pieśni w językach narodowych. Reformacja w Wielkiej Brytanii spowodowała spadek tworzonych kolęd. Dopiero w XVIII wieku i związana z nim odnowa religijna odwróciła tę tendencję. Epoka wiktoriańska również wzbogaciła zasób kolęd angielskich.
  • Jemioła: od starożytności przypisywano tej roślinie wartości magiczne. Zwłaszcza jeśli rosła na Dębach. To właśnie Jemioła była pierwszym odpowiednikiem Choinki. Wieszano ją w domach, gdyż symbolizowała drzewo życia, a także chroniła dom przed złymi mocami, zapobiegała pożarom, a już powstałe wygaszały. Obecnie jemiołą wiesza się gdyż ludzie wieża w magiczną moc pocałunku pod tą rośliną. Pocałunek ma przynosić dostatek, szczęście, powodzenie, trwały związek ciał i dusz tych, którzy się całują[6]
Jemioła
Zapewne znajdzie się jeszcze kilka innych tradycji czy symboli. Mam nadzieję, że dowiedzieliście się czegoś ciekawego i (może) nowego.
Udanych świąt,
Black
Bibliografia
  • Harry Potter Wiki,
  • Seria książek,
  • Filmy z serii,
  • Wikipedia, hasło: Choinka, Christmas cracker, Christmas pudding, Jemioła, Kolęda,
  • portal bydgoszcz.naszemiasto, artykuł: Ostrokrzew - anglosaski symbol świąt Bożego Narodzenia.

Przypisy


Cooltext267101844226836

Centaury były bardzo intrygującymi stworzeniami. Poniżej postaram się je bliżej przedstawić.

Firenzo2

Centaury miały zdolność do przepowiadania przyszłości za pomocą gwiazd, płomieni i dymu. Wydaje się, że ich zdolności przewyższają zdolności ludzkich jasnowidzów, a na pewno są większe od zdolności Sybilli, która ma na swoim koncie jedynie dwie przepowiednie, do których nie ma żadnych wątpliwości. Z przepowiedniami centaurów był tylko jeden problem, nie chciały się nimi dzielić z czarodziejami. Wyjątkiem był Firenzo, który po zwolnieniu Trelawney został nowym nauczycielem wróżbiarstwa. Z książek można wyczytać, że stwierdził on fakt, że święcący jasno od dekady Mars wskazuje na bitwę, która ma niedługo nadejść. Zapowiadało to Drugą Wojnę Czarodziejów, która rzeczywiście rozpoczęła się parę miesięcy później. Moim zdaniem widział on jednak dużo więcej. Firenzo mógłby na przykład Harry'emu doradzać, co widzi, zanim Potter podjąłby pochopną decyzję. Tak się jednak nie stało i zdolności jasnowidzkie centaurów nie miały w zasadzie wpływu na akcję książek.

Centaury były także zdolnymi wojownikami. Ich zdolności do walki łukiem na pewno przydały się podczas bitwy o Hogwart. Z tego powodu nie zależy również z nimi zadzierać. Przekonała się o tym Dolores Umbridge, która została przez centaury porwana w głąb lasu, po tym jak próbowała zaatakować jednego z nich. Moim zdaniem miała szczęście, że w ogóle została później przez nie uwolniona. Z drugiej strony niektórym pewnie by nie przeszkadzało, że została uwięziona przez centaury na zawsze.

Centaury

Wydaje się, że centaury uważały się za istoty lepsze od ludzi. Każdą udzieloną ludziom pomoc uważają za usługiwanie im. Natomiast praca u nich i przekazywanie centaurzych sekretów jest dla stada równoważne z zdradą. Centaur, które się dopuści czegoś takiego jest wykluczany ze stada. Taka sytuacja spotkała Firenzo. Centaury potrafią jednak w obliczu zagrożenia zjednoczyć się z czarodziejami. Z tego powodu podczas bitwy o Hogwart walczyły razem z obrońcami zamku. Po bitwie o Hogwart przyznały one również, że zachowanie Firenzo było bardziej honorowe niż wstydliwe. Został on na nowo przyjęty do kolonii. Z tego powodu można wysunąć wniosek, że z biegiem czasu centaury zaczęły bardziej przychylnie patrzeć na pomoc czarodziejom.

Podczas podziału magicznych stworzeń na istoty i zwierzęta, centaury dobrowolnie dołączyły do tej drugiej grupy. Zrobiły to z powodu tego, że nie chciały być w tej samej grupie co wiedźmy oraz wampiry. W ramach Wydziału Zwierząt istnieje Urząd Łączności z Centaurami, którego zadaniem miało być regulowanie kwestii dotyczących stosunków między czarodziejami a centaurami. Jednak od momentu powstania tego urzędu żaden centaur nie skorzystał z jego usług. Moim zdaniem jest to robota marzenie, teoretycznie jesteś pracownikiem Ministerstwa, ale w praktyce nie musisz się niczym zajmować, ponieważ nie ma żadnych interesantów. Z drugiej strony możliwe, że obecnie ten urząd istnieje tylko w teorii, a w praktyce nikt tam już nie pracuje.

Damian


Cool Text - Plot Holes 267098196921668

Plot holes”, czyli szukamy dziury w całym.
Witajcie w kolejnym Plot Holes,

Na wstępie chciałbym po raz kolejny podziękować wszystkim czytelnikom, a w szczególności tym z Was, którzy poszli o krok dalej i postanowili podzielić się z nami swoją opinią odnośnie naszej pracy i działów, które tworzymy. Opinie jak to opinie – bywają różne – ale dla nas jako redakcji najważniejsze jest to, że są, bo to dzięki tym pozytywnym mamy energię do dalszego pisania, a te negatywne zaś mówią nam, co musimy zrobić żeby tych pozytywnych było więcej ;)

***
Newt na Mapie Huncwotw

Po ostatnim numerze jedną z osób, która podzieliła się swoimi spostrzeżeniami była Isthealice (cieszy mnie fakt, że dział Plot Holes sprostał foczym gustom ;D). Ala wspomniała poruszany wcześniej temat Mapy Huncwotów i przypomniała mi o pewnym Easter Egg, który wtedy pominąłem (dla niewtajemniczonych mianem tym nazywamy ukryte przez twórców filmów czy gier „smaczki” nawiązujące do innych treści, ale niekoniecznie pasujące do fabuły). W trzeciej części filmu, podczas jednej ze scen przedstawiających mapę uważny widz może dostrzec, że na mapie pojawia się ktoś, kogo być tam raczej nie powinno. Bo oto po zamku spaceruje nie kto inny, a Newt Skamander.

Wydarzenia z „Więźnia Azkabanu” miały miejsce w latach 1993-94, Newton zaś byłby wtedy grubo po dziewiątym krzyżyku (urodził się w 1897 czyli mniej więcej wtedy kiedy Rudolf Diesel skonstruował pierwszy w pełni udany silnik wysokoprężny, a Cairo ostatecznie zrezygnował z noszenia wąsów). Oczywiście na wszystko znajdzie się wytłumaczenie – Newt mógł zwyczajnie być akurat w Hogwarcie w odwiedzinach u swojego dawnego znajomego, Albusa Dumbledore'a. Tym bardziej, że Albus napisał przecież przedmowę do jednego z wydań „Fantastycznych zwierząt...” - kto wie, może czarodzieje uzgodnili to akurat podczas tego spotkania?

Niespójny jest też niestety fakt umieszczenia Newta jako jednego z byłych dyrektorów na obrazach w gabinecie Dumbledore'a. Miało to miejsce w ekranizacji tej samej części, co sugerowałoby, że Skamander zmarł odpowiednio wcześniej - tymczasem na Pottermore możemy znaleźć informację, że magizoolog zmarł w roku 2015. Prawda czasu, prawda ekranu ;)

***
Veritaserum2

Długo myślałem nad tym, który temat powinienem poruszyć jako następny. Lista – z oczywistych powodów – zmniejsza się z każdym numerem. Wybór padł na Veritaserum.

Eliksir sam w sobie żadną luką oczywiście nie jest, ale obnaża dziury w czarodziejskim prawie, błędy organu sądownictwa w społeczeństwie czarodziejów.

Pamiętam, jak po raz pierwszy czytałem czwartą część sagi, w której eliksir pojawił się w swojej pełnej krasie. Potem ukazała się część piąta, a ja już wtedy zastanawiałem się dlaczego Veritaserum nie mogło zostać użyte na Harrym, żeby potwierdzić jego wersję zdarzeń o powrocie Sami-Wiecie-Kogo? Dlaczego Syriusz nie mógł zostać oczyszczony z zarzutów dzięki temu sprytnemu płynowi?

J.K.Rowling próbowała wytłumaczyć to tym, że Veritaserum miałoby działać na słabsze umysły, a pochodzący ze starożytnego i potężnego rodu Blacków, świetnie wykwalifikowany Syriusz nawet pod wpływem eliksiru prawdy nie przekonałby do siebie sędziów Wizengamotu (mógł wziąć przykład z polskich posłów – Ci nawet po znacznych ilościach „eliksirów” zawsze wymigają się sprawiedliwości. ;)

Ale przed oblicze Najwyższej Szychy trafiali przecież nie tylko wybitni. Trafił Hagrid, sądzony był Stan Shunpike, swój proces odbywało wielu mniej znanych czarodziejów... Ilu z nich wtrącono do Azkabanu, podczas gdy wystarczyłyby trzy krople bezbarwnego, bezwonnego płynu i w mig okazałoby się, że oskarżyć ich można co najwyżej o zbyt długi język i kiepski dobór zwierzątek hodowlanych...?

Na forach spotkałem się z opiniami, że Veritaserum nie było używane przez Wizengamot ze względu na trudno dostępne składniki i długi czas przygotowania (28 dni – pełen cykl księżyca). Ostatni równie głupi pomysł to decyzja Hagrida o hodowli Sklątek Tylnowybuchowych. Bo skoro dostęp do eliksiru mogła uzyskać Rita Skeeter, to śmiem wątpić czy faktycznie byłby to problem dla pięćdziesięciu wysoce wykwalifikowanych czarodziejów będących pod parasolem Ministerstwa Magii.

Nawet jeśli nie chcieliby się uciekać do Veritaserum, to dlaczego nie spróbowali chociaż legilimencji? Przecież bez swojej różdżki i otoczony przez dementorów więzień byłby praktycznie pozbawiony możliwości użycia oklumencji. A złośliwi twierdzą, że to polskie sądownictwo pilnie wymaga zmian...

W powieści czytamy, że Veritaserum jest ściśle kontrolowane przez Ministerstwo. Że może zostać użyte tylko w wyjątkowych sytuacjach (jak np. przesłuchiwanie uczniów czy zbieranie brudów z cudzego życiorysu do napisania biografii ;P ). Dziwi mnie niezmiernie fakt, że eliksir powodujący mówienie prawdy jest tak mocno obwarowany przepisami, podczas gdy eliksiry mogące narobić dużo większych szkód – jak choćby Amortensja – są sprzedawane nieletnim bez żadnego problemu. To przecież pod wpływem Amortensji (nazwanej przez Slughorna jednym z najgroźniejszych eliksirów) został poczęty Tom Marvolo Riddle.

Szkoda, że taka obawa przed prawdą nie pozostała wymysłem świata fikcyjnego. Coraz częściej bowiem taką awersję na prawdę możemy zaobserwować w naszej jakże realnej codzienności.

***
Do następnego razu i pamiętajcie:

Draco dormiens nunquam titillandus!

Brzytwiarz


Cooltext267102329625576

Święta Bożego Narodzenia to bez wątpienia jeden z najbardziej magicznych okresów w ciągu roku. Jest to czas odpoczynku, rodzinnych spotkań, pysznego jedzenia, dawania i otrzymywania prezentów. Również w „Harrym Potterze” Święta wyróżniały się z całego roku. Warto się zastanowić nad tym jaką rolę pełni Boże Narodzenie w utworze oraz jak zostało ukazane przez Joanne K. Rowling.

Oddzial zamkniety pottermore

Ferie świąteczne, to jedyny czas, poza wakacjami, w którym bohaterowie mogli przebywać poza szkołą. Autorka wykorzystała tę okazję do pokazania nowych miejsc oraz lepszego ukazania zwyczajów czarodziejskiej społeczności. To właśnie w tym okresie mamy okazję poznać szpital św. Munga i zaobserwować jak wygląda leczenie różnych przypadłości w świecie magii. Z kolei podczas Świąt spędzanych w Norze i w domu przy Grimmauld Place 12, możemy zobaczyć jak wygląda Gwiazdka w rodzinach czarodziejów i jak ich zwyczaje różnią się od naszych.

Święta to również czas, w którym ludzie obdarowują się najróżniejszymi podarkami. Zostało to wykorzystane przez Joanne K. Rowling jako okazja do wprowadzenia wielu ważnych dla całej historii przedmiotów. To właśnie na Boże Narodzenie Harry dostał m.in. pelerynę niewidkę, Mapę Huncwotów, czy Błyskawicę. Oprócz tych dobrze znanych podarunków, pojawia się wiele takich, które nie pełnią istotnej roli, ale są ciekawe i ich obecność ubarwia magiczny świat.

PelerynaNiewidka

To, jakie prezenty dają poszczególne postacie, mówi także wiele o ich charakterze i podkreśla relacje łączące różnych bohaterów. Nie bez znaczenia jest fakt, że Harry co roku otrzymywał od pani Weasley taki sam sweter jak jej dzieci. Wyraźnie pokazuje to, że Molly traktowała go jak swojego syna i kolejnego członka rodziny. Z kolei prezenty, które otrzymywał od Dursleyów albo od Stworka, z całą pewnością sugerują, że nie żywili oni do niego ciepłych uczuć. Na uwagę zasługują także podarunki, które Harry dostawał od Zgredka – rysunek, przedstawiający jego samego i własnoręcznie zrobione skarpetki. Świadczą one o wielkim oddaniu, jakim skrzat darzył Harry’ego i o tym, że nie szczędził wysiłków aby dać mu coś wyjątkowego. Z kolei udekorowanie Pokoju Życzeń bombkami z podobizną Harry’ego oddaje doskonale jego nieco odmienny sposób patrzenia na świat.

Święta w Hogwarcie również znacząco odróżniały się od codzienności. Był to czas, w którym nie było zajęć lekcyjnych, więc autorka mogła pokazać wtedy co robią uczniowie w wolnym czasie. Podczas ferii zostaliśmy zapoznani z magicznymi grami takimi jak np. szachy czarodziejów, czy też byliśmy świadkami bitew na śnieżki. Poza tym, dodatkowa ilość wolnego czasu umożliwiała na wykonywanie czynności, których nie mogli by zrobić w czasie szkoły. To właśnie wtedy Harry wymykał się pod peleryną niewidką i poznał jak działa zwierciadło Ain Eingarp. W czasie ferii Harry i Ron użyli też eliksiru wieloskokowego i dostali się do pokoju wspólnego Slytherinu.

Obiad bożonarodzeniowy w Hogwarcie

Co roku, w Boże Narodzenie, odbywała się uczta. Na ten czas Wielka Sala była przyozdobiona świątecznymi drzewkami i innymi dekoracjami. W czasie obiadu nie brakowało wielu rodzajów jedzenia, czy też wspaniałych petard-niespodzianek, z których wypadały najróżniejsze magiczne przedmioty. Ze świętami Bożego Narodzenia było także związanych kilka wyjątkowych wydarzeń, które pojawiły się w książkach tylko raz.

Balbożonarodzeniowy

Największym takim zdarzeniem był Bal Bożonarodzeniowy, który został zorganizowany w związku z trwającym Turniejem Trójmagicznym. Autorka wykorzystała to wydarzenie do wprowadzenia wątków miłosnych i ukazania relacji między uczniami w szkole. To właśnie w okolicach balu Harry nagle zauważył, że w Hogwarcie jest wiele dziewczyn, na co wcześniej nie zwracał uwagi. Z tym związana jest także zmiana wizerunku Hermiony – nagle wszyscy zaczęli ją postrzegać jako bardzo ładną dziewczynę, która w dodatku została zaproszona na bal przez słynnego gracza quidditcha i reprezentanta szkoły w Turnieju Trójmagicznym. Konieczność znalezienia partnerek na bal pokazała, z jakimi problemami w kontaktach z płcią przeciwną muszą się zmierzyć bohaterowie oraz to, że nie zawsze osiągną oni swój cel.

Także Horacy Slughorn zorganizował świąteczne przyjęcie, na które zaprosił członków Klubu Ślimaka oraz swoich dawnych uczniów. Na to spotkanie można było przyprowadzić gości, co Joanne K. Rowling wykorzystała w podobny sposób jak wcześniej Bal Bożonarodzeniowy – skupiła się na rozwinięciu, ale także na zagmatwaniu, wątków miłosnych. Tym, co się najbardziej rzucało w oczy były skomplikowane relacje między Ronem i Hermioną. Z kolei Harry musiał się zmierzyć z innym problemem – znaczną liczbą dziewczyn, które obrały go za obiekt swoich uczuć i na różne sposoby próbowały skłonić do tego, aby zaprosił na przyjęcie jedną z nich.

W pierwszych sześciu częściach serii Święta zostają ukazane jako odpoczynek od codziennych zajęć, czas na rozrywki i zabawę. Za każdym razem podkreślany jest także pewien okres oczekiwania na Boże Narodzenie, kiedy nadchodzi zima, a w zamku zaczynają się pojawiać świąteczne dekoracje. Istotny jest fakt, że bez względu na to, gdzie bohaterowie się znajdowali, to Święta zawsze były przedstawiane jako wyjątkowy i radosny okres i nawet, kiedy zagrożenie ze strony Voldemorta było bliskie, to pozwalały, choć trochę, oderwać się od wszechobecnej atmosfery grozy.

ChristmasHP7

Sposób ukazania Świąt w ostatniej części znacząco różni się od tego, co było we wcześniejszych tomach. Wigilia Bożego Narodzenia wypadła w dniu, w którym Harry i Hermiona udali się do Doliny Godryka. Na uwagę zasługuje fakt, że bohaterowie nie czekali na Święta i nawet nie zdawali sobie sprawy kiedy one przypadają. Ich sytuacja stanowi kontrast wobec tego, z czym zazwyczaj jest związane Boże Narodzenie. W czasie świąt ludzie spotykają się z bliskimi, natomiast Harry i Hermiona spędzają je samotnie, zmuszeni do ukrywania się przed światem i opuszczeni nawet przez najlepszego przyjaciela. Wszystko wokół wydaje się być ciche i spokojne, natomiast oni wpadają w zasadzkę i muszą toczyć walkę o życie, mierząc się z magią, z jaką nigdy nie mieli do czynienia. Święta są odpoczynkiem od codziennej pracy, natomiast Harry i Hermiona nie mogą zaprzestać swojej misji i uwolnić się od trudów. Cała radość, jaką odczuwają mieszkańcy Doliny Godryka, potęguje jeszcze samotność bohaterów i podkreśla wyrzeczenia na jakie musieli się zdobyć podejmując tą misję.

Boże Narodzenie jest czasem, który został przedstawiony w wyjątkowy sposób. Same Święta umożliwiły wprowadzenie wielu ciekawych miejsc, postaci i przedmiotów oraz ukazanie wyjątkowych wydarzeń. Zostały też wykorzystane do pogłębienia relacji między postaciami lub ukazania ich w innym świetle. Zazwyczaj był to radosny okres, który umożliwiał odcięcie od mrocznej rzeczywistości, jednak mógł on także podkreślać samotność i trudną sytuacje bohaterów. Pomimo wszystko Święta w „Harrym Potterze” są magicznym i niezapomnianym czasem.

Mattibu


Cool Text - Co sie dzialo na HPW 267104386850441

Witam Was w specjalnej edycji podsumowania tego, co działo się na HPW, w którym nicki użytkowników zostały zamienione na nazwy magicznych stworzeń. Z tego powodu zapraszam do zapoznania się z legendą, zwłaszcza, że nie wszystkie dopasowania są oczywiste.

Pod koniec października Rogogon Węgierski zorganizował siódmą edycję Wielkiego Quizu o Harrym Potterze. Składał się on z 24 pytań. Każde z nich było punktowane po 1 punkcie, ale istniała możliwość zdobycia połowy punktu, jeśli odpowiedź była poprawna, ale niepełna. Najwięcej punktów udało się zdobyć Sfinksowi, czego mu oczywiście gratuluję. Mógł on skorzystać z prawa zorganizowania kolejnej edycji, co też uczynił.

Hagrid i Dudley

Z okazji Nocy Duchów administracja postanowiła zorganizować zabawę na Discordzie, która polegała na rozpoznawaniu karykatur, które zostały narysowane właśnie przez członków kadry. W tej zabawie zdecydowanie najlepszy okazał się Jednorożec. Wybrano też najlepszą karykaturę, którą została praca Gromoptaka przedstawiająca Hagrida i Dudleya. Duża część użytkowników z okazji Halloween miała specjalne halloweenowe avatary, dlatego postanowiono zorganizować konkurs na najlepsze przebranie. Wygrała go Foczka, która przebrała się za Marzenkę. Zabawa podczas odgadywania karykatur była świetna, i liczę, że będzie więcej takich zabaw.

Pf 1509392640

Na początku listopada trwało głosowanie na LI edycję Fan Artu. Jego kategorią było Halloween. W walce o zwycięstwo wzięły udział prace Skrzata, Niuchacza, Jednorożca i Sfinksa. Po kilkudniowym głosowaniu wygrała praca Jednorożca, który narysował wilkołaka. Gratuluję wygranej i życzę temu pięknemu stworzeniu dalszych sukcesów.

W tym samym czasie trwało również głosowanie na 52. Artykuł Miesiąca. Do tej edycji zgłoszono 4 artykuły: Koguchar rozbudował Polly Chapman, Testral zajął się Petunią, Rogogon Węgierski dodał treść do Irytka, a Hipogryf edytował w ramach AM Credence'a. Największym uznaniem głosujących cieszyli się Polly i Irytek, ale zwycięzca mógł być tylko jeden. Został nim pierwszy z wymienionych artykułów. Gratuluję Kogucharowi zwycięstwa, które, co należy podkreślić, osiągnął w swoim pierwszym starcie w Artykule Miesiąca.

Na początku tego miesiąca odbyła się również ósma edycja Wielkiego Quizu o Harrym Potterze, która została zorganizowana przez Sfinksa. W tej edycji były aż 32 pytania, w tym jedno punktowane za aż 3 punkty. Quiz wygrał Rogogon Węgierski, który dostał możliwość zorganizowania kolejnej edycji. Nie wykorzystał jej jednak, ponieważ dopiero co zorganizował siódmą edycję, więc przywilej ten przeszedł na zdobywcę drugiego miejsca, czyli Centaura. Postanowił on zorganizować dziewiątą edycję, która na chwilę pisania tego tekstu trwa na forum. Na chwilę wydania natomiast powinny być już znane wyniki, więc z góry gratuluję zwycięzcy.

13 listopada skończył się okres próbny moderatorów, którymi byli Nieśmiałek i Feniks. Pierwsze z wymienionych stworzeń nadrobiło konieczne edycje, a jego praca nie wzbudzała zastrzeżeń, więc dostało ono uprawnienia na zawsze. Natomiast w przypadku Feniksa były pewne nieporozumienia, dlatego postanowiono przedłużyć mu okres próbny na następny miesiąc.

Dwa dni później administracja przedstawiła zmiany w regulaminu wiki, FanArtu oraz Artykułu Miesiąca. W wyniku zmian w regulaminie wiki pojawił się między innymi zapisek o możliwości nałożenia na kandydata na członka administracji okresu próbnego. Zmienione zostały również wymagania na poszczególne stanowiska, a także pojawiła się w nim sugestia, że pliki dodawane na wiki powinny być podpisane w sposób ułatwiający odnajdywanie. W odświeżonym regulaminie znalazł się także zakaz dodawania zmyślonych informacji oraz informacja, że wszystkie niepolskie treści w artykułach powinny być przetłumaczone. Nie są to wszystkie wprowadzone zmiany, więc wszystkich zainteresowanych zapraszam tutaj. W przypadku regulaminu Artykułu Miesiąca dodano jedynie punkty o braku możliwości zmiany głosu oraz o tym, że głosowanie może być przedłużone w przypadku braku możliwości wyłonienia zwycięskiej pracy. Zmiany wejdą od 54. edycji AM. Natomiast do regulaminu FanArtu dodano punkty o konieczności trzymania się kategorii edycji, możliwości pojawienia się nowych wymagań i zasad na potrzebę kategorii i dopuszczalnych formatach plików. Pojawiła się także informacja, że niespełnienie regulaminowych wymogów oznacza wycofanie pracy z konkursu, które może nastąpić nawet w trakcie głosowania. Te zmiany wejdą od LIII edycji FanArtu.

Na dzień wydania numeru powinniśmy znać zwycięzców 53. Artykułu Miesiąca oraz LII Fan Artu, z góry gratuluję im wygranej.

Odkrycie Miesiąca

Odkryciem miesiąca zostaje Jednorożec. To majestatyczne stworzenie popisało się zdolnościom artystycznymi w FanArcie, a także niebywałym zmysłem do odgadywania, kto jest na karykaturze podczas Nocy Duchów. Aby potrafić odgadnąć w parę chwil niekiedy w bardzo dużym stopniu przerysowaną postać, trzeba mieć niebywałą znajomość Harry'ego Pottera, którą to Jednorożec z pewnością może się pochwalić. Jestem pewien, że Jednorożec jeszcze nie raz nas zaskoczy. Przy okazji chciałbym podziękować Skrzatowi, który zaproponował nagrodzenie Jednorożca w dyskusji na temat poprzedniego numeru Czarownicy.

Pozdrawiam serdecznie,
Feniks
LEGENDA:
  • Rogogon Węgierski – Mattibu
  • Sfinks – Caairo
  • Jednorożec – Maja
  • Gromoptak – Krystian
  • Foczka – Isthealice
  • Skrzat – Niewitka
  • Niuchacz – FanPottera
  • Koguchar – NessScott
  • Testral – Rosa
  • Hipogryf – Addamek
  • Centaur – Saphirka
  • Nieśmiałek – Kamcia
  • Feniks – autor tekstu, czyli Damian


Cooltext267103363250626

10 grudnia 1992

KRADZIEŻ W HOGWARCIE

Z prywatnego schowka nauczyciela eliksirów w Hogwarcie zostały zabrane cenne składniki, wykorzystywane między innymi przy tworzeniu Eliksiru Wielosokowego. Sprawca pozostaje nieznany.
***
17 grudnia 1992

DZIEDZIC SLYTHERINA ZDEMASKOWANY?
W Hogwarcie, podczas zajęć nowoutworzonego Klubu Pojedynków, doszło do zaskakującego zdarzenia. Harry Potter, uczeń szkoły, ujawnił swoją umiejętność rozmawiania z wężami. Czy Chłopiec, Który Przeżył może być Dziedzicem Slytherina?

Czytaj dalej (strona 4)
***
18 grudnia 1992

ZŁAPANY NA GORĄCYM UCZYNKU?
Kolejne spetryfikowane ofiary Potwora Slytherina zostały znalezione w Hogwarcie. Duże podejrzenia wzbudza fakt, że i tym razem w pobliżu miejsca zdarzenia widziano Harry’ego Pottera. Dlaczego Chłopiec, Który Przeżył mógłby nienawidzić mugolaków?

Czytaj dalej (strona 2)
***
18 grudnia 1995

ATAK W MINISTERSTWIE MAGII
Artur Weasley, pracownik Ministerstwa Magii, został zaatakowany przez wielkiego węża. Czarodziej przebywa obecnie w szpitalu św. Munga, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Próby odnalezienia zwierzęcia nie powiodły się, nie wiadomo także, w jaki sposób dostało się ono do gmachu Ministerstwa.

Zobacz też: UCZEŃ POGRYZIONY PRZEZ GUMOCHŁONA (strona 5)
***
20 grudnia 1996

SPOTKANIE KLUBU ŚLIMAKA

Horacy Slughorn, nauczyciel eliksirów w Hogwarcie, zorganizował świąteczne przyjęcie dla wybranych uczniów. Na spotkanie przybył także Eldred Worple, autor książki „Bracia krwi: moje życie wśród wampirów”, wraz ze swoim przyjacielem – Sanguinim.
***
20 grudnia 1997

PRZYWÓDCZYNI BUNTU ARESZTOWANA

Luna Lovegood, uczennica Hogwartu aktywnie sprzeciwiająca się dyrekcji szkoły, została aresztowana, kiedy wracała do domu ekspresem Londyn - Hogwart. Powodem podjęcia takich działań było także to, że jej ojciec, redaktor „Żonglera”, publikuje szkodliwe i kłamliwe informacje i nawołuje do sprzeciwu wobec Ministerstwa Magii.
***
21 grudnia 1991

ŚWIĄTECZNE DEKORACJE W HOGWARCIE
Do Hogwartu zostało dostarczonych 12 choinek, które będą stanowiły dekorację Wielkiej Sali w czasie świąt. Najróżniejsze ozdoby zostały także porozmieszczane w całym zamku, stwarzając niezapomniany klimat.

Zobacz też: UDEKORUJ SWÓJ DOM – PRZYDATNE ZAKLĘCIA (strona 7)
***
24 grudnia 1996

AUDYCJA BOŻONARODZENIOWA
Jak donosi Magiczna Rozgłośnia Radiowa w dzisiejszej, świątecznej audycji udział weźmie słynna piosenkarka, Celestyna Warbeck. Wszystkich fanów takich przebojów jak „Kociołek pełen gorącej miłości”, czy „Wyczarowałeś ze mnie serce” zachęcamy do jej wysłuchania.

Zobacz też: KONIEC MAŁŻEŃSTWA CELESTYNY WARBECK? (strona 10)
***
24 grudnia 1997

ZASADZKA W DOLINIE GODRYKA
Harry Potter, znany bardziej jako Niepożądany nr 1, podróżujący wraz ze szlamą, Hermioną Granger, został osaczony w domu Bathildy Bagshot. Podjęto próbę zatrzymania zbiegów, jednak, po zaciętej walce, udało im się uciec. Wszyscy, posiadający jakiekolwiek informacje o ich miejscu pobytu, zobowiązani są do przekazania ich Ministerstwu Magii.

Zobacz też: SABOTAŻYSTA ZŁAPANY (strona 3)
***
25 grudnia 1994

BAL BOŻONARODZENIOWY

Tradycją Turnieju Trójmagicznego jest bal, który dzisiaj odbył się w Hogwarcie. Przygotowany został poczęstunek, nie zabrakło także świątecznych dekoracji. Podczas zabawy uczniom towarzyszyła muzyka słynnego zespołu rockowego – Fatalne Jędze.
***
25 grudnia 1996

RÓŻNICA ZDAŃ
Harry Potter, nazywany także Wybrańcem, odmówił poparcia działań Rufusa Scrimgeoura i Ministerstwa Magii. „W zeszłym roku ministerstwo jakoś nie pragnęło się ze mną zaprzyjaźnić” - stwierdził.

Zobacz tez: ALBUS DUMBLEDORE KRYTYKUJE MINISTRA (strona 2)
***
28 grudnia 1997

KOLEJNE PRZESTĘPSTWA HARRYEGO POTTERA

Dzisiaj doszło do poważnego aktu barbarzyństwa ze strony Niepożądanego nr 1 i jego towarzyszy. Zniszczyli oni zabytkowy medalion, który należał wcześniej do Salazara Slytherina – największego z założycieli Hogwartu. Z niepotwierdzonych informacji wynika także, że Harry Potter, w nielegalny sposób, wszedł w posiadanie miecza Godryka Gryffindora, będącego własnością szkoły.
***
30 grudnia 1997

NIEPOŻĄDANY NUMER JEDEN ATAKUJE
W domu Ksenofiliusa Lovegooda doszło do poważnej eksplozji. Okazało się, że sprawcą tego zdarzenia był Harry Potter, który dokonał ataku na redakcję „Żonglera”. Prawdopodobnie była to zemsta za to, że pismo przestało rozpowszechniać fałszywe, sprzyjające Potterowi informacje.

Zobacz też: JAK ROZPOZNAĆ SZLAMĘ – PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI (strona 3)


Cool Text - Podziekowania 267098262272670

Dzięki serdecznie za przeczytanie kolejnego numeru. Mamy już Grudzień, który kojarzy się nam głównie ze świętami oraz Sylwestrem. Z tej okazji redaktorzy Czarownicy mają dla was kilka słów ;)

Wielka sala święta

Mattibu Życzę Wam, Drodzy Czytelnicy, wszystkiego najlepszego z okazji świąt Bożego Narodzenia. Niech w Waszym skarbcu nigdy nie zabraknie galeonów i niech wszystko się Wam układa tak dobrze, jak po wypiciu eliksiru Felix Felicis. Jednak przede wszystkim życzę Wam, żebyście w zwierciadle Ain Eingarp zawsze widzieli siebie dokładnie takimi, jakimi jesteście. Niech nadchodzące Święta będą prawdziwie magicznym czasem.

Caairo Chińscy czarodzieje mają takie powiedzenie: „Oby następny rok nie był średni, czyli gorszy od poprzedniego, a lepszy od następnego”. Życzę Wam wszystkim, którzy to czytacie, i tym, którzy tego nigdy nie przeczytają, aby Nowy Rok był dla Was wesołą zagadką, której rozwiązanie przyniesie radość i spokój, uśmiech i satysfakcję, i nie miał nic wspólnego ze średniactwem. Słowa to niewyczerpane źródło magii, cieszmy się nimi wsuwając uszka w barszczu (lub kartofle w ziemniakach) i napychając wywieszone na kominkach skarpety - a potem wszyscy wróćmy tu, gdzie słowo potrafi nie tylko bawić, ale też łączyć.

Damian Życzę Wam, aby nikt nie transmutował Wam barszczu w ocet oraz aby wasze prezenty nie deportowały się nagle gdzieś daleko. A już przede wszystkim, jeśli chodzi o magię to abyście nie zgubili świątecznej atmosfery. W Nowym Roku niech wszystkie Wasze zaklęcia będą udane, eliksiry doskonale wywarzone, a dni wyglądały jakby były pod wpływem Felix Felicis. A ja osobiście liczę na to, że w roku 2018 będziecie się bawić doskonale przy czytaniu Czarownicy.

Brzytwiarz Drodzy czytelnicy,
Życzę Wam Świąt - a jakże! - Magicznych! Tylko tym razem magia nie będzie wynikiem eliksiru, nie spowoduje jej żaden skrzat ani machnięcie różdżką.
To będzie zupełnie inny rodzaj magii, taki który bierze się z zapachu choinki, aromatu piernika i pomarańczy, wesołych rozmów przy stole, zabaw i wygłupów w śniegu. Niech będzie to Magia przez duże M, spowodowana widokiem bliskich, smakiem najpyszniejszych potraw, relaksem podczas wpatrywanie się wieczorami w rozświetloną choinkę, spod której wyciągnęliśmy wymarzone prezenty. Niech Magia ta odgoni od Was problemy i zmartwienia, niech zmyje z twarzy smutki i pozwoli zapomnieć o troskach.
I niech trwa jak najdłużej. Niech Wam ta Magia towarzyszy co najmniej tak długo jak szum w głowach po sylwestrowej zabawie.
Do zobaczenia już w tym nowym - oby lepszym niż poprzedni - roku.

Isthealice Redaktorem może i nie jestem, włożyłam tylko małą cegiełkę pod względem wyglądu, ale postanowiłam dopisać parę słów z okazji magicznego okresu świąt, który przed nami. Przede wszystkim w ten zimowy czas życzę wam zdrowia, ciepłych szalików na szyi, grubych kurtek i puchatych czapek na głowie. Jeśli lubicie śnieg, to niech wam spadnie po kolana, a jeśli nie lubicie (jak ja), to niech nas w tym roku ominie. Życzę wam waszych ulubionych potraw na stole i aby nie poszło po boczkach :P W przyszłym roku dużo miłości od bliskich, spędzenia czasu z rodziną i zrealizowania choć jednego mniejszego marzenia. Od strony bardziej wikiowej życzę wam zapału w edytowaniu, zdrowego podejścia, nawiązywania znajomości. Dbajmy o to, co stworzyliśmy i rozwijajmy. Mniej hejtu, nienawiści i zazdrości. Aby się przyjemniej żyło. ;)

BlackAngel Każdy z członków załogi Czarownicy złożył wam wspaniałe życzenia. Cóż mogę dodać hmm. Pamiętajcie, że Święta Bożego Narodzenia to nie tylko prezenty czy jedzenie uszek z Kutją. To też czas jaki spędzamy z naszymi bliskimi. W ten czas postarajmy się oderwać od świata internetowego, poświęćcie go na rozmowę, wspólne kolędowanie, jedzenie. Aby w te święta uśmiech nie schodził wam z ust. Pamiętajcie rodzina jest najważniejsza. ;) Magia świąt jest ogromna. Co do Sylwestrowej Nocy i Nowego Roku 2018, życzę wam udanej zabawy. Ostrożnie z Magicznymi Fajerwerkami ;) W Nowym Roku aby spełniły się wasze marzenia, abyście zawsze byli pogodni , zadowoleni, uśmiechnięci. Aby wasze Matury, Studniówki, Egzaminy, randki, spotkania z przyjaciółmi, przyjaźnie itp. poszły jak najlepiej. Trzymam za to Kciuki. A co do wiki, życzę wam udanych edycji, świetnie spędzonego czasu wśród znajomych i radości z przebywania na niej. ;)

Merry-christmas-minions-greeting-gif-4


Cool Text - Redakcja 267105294444161
BlackAngel92
SiriusBlack

Blacki to moderator treści i dyskusji na Wiki, a w gazecie jedna z pisarek i od trzynastego numeru redaktor naczelny. Wcześniej poprawiała teksty i pisała, dziś lekko odciążona, odpowiada za „Dzieje Mugoli”, zamiennie z „Wieczorkami u Madame Rosmerty”, od trzynastego numeru zajmuje się również: „Ogłoszeniami” i „Podziękowaniami”. Pomaga także nad oprawą graficzną gazety, tworząc szablony. Aktywna w życiu HPW i zawsze skora do pomocy nowym użytkownikom.

Caairo11
Caairo11

Caairo dołączył do redakcji od dziesiątego numeru i zajął się „Tematem Numeru”, a już od trzynastego numeru działem „One Shotów”. Caairo ma głowę pełną pomysłów, co od czternastego numeru zaowocowało nowym działem „Złote Jajo”. Paweł, bo tak ma na imię, na wiki dołączył stosunkowo niedawno. Szybko znalazł uznanie wśród społeczności, tworząc niebanalne zagadki na forum, które rozrastając się do liczby już ponad 500.

Damian102
240pxLucy Pevensie

Damian lub Łucja, jak kto woli, to redaktor od ósmego numeru, który relacjonuje nam w gazecie „Co się działo na HPW”oraz od czternastego numeru ukazuje nam „Dzieje Czarodziejów”. Chociaż konto ma od kilku lat, aktywniejszy w życiu na wiki stał się w okolicach grudnia 2016 roku. Często można spotkać go na czacie, stara się też wypowiadać w wątkach na forum.

Brzytwiarz
Brzytwiarz

Brzytwiarz, zwany też Brzytwą, redaktor od trzynastego numeru. Do magazynu przyszedł z nowym formatem, jakim jest dział: „Plot Holes”, od czternastego numeru objął fotel „Kącika Huncwotów”. Na wiki zawitał w lipcu 2017 roku, jednak pokazał jak wielką wiedzę posiada rozwiązując zagadkę po zagadce w Łamigłówkach Caario. Spotkać go można na Discodzie HPW w godzinach wieczornych.

Mattibu
Mattibu

Mattibu, redaktor od czternastego numeru magazynu. Zajmuje się „Kartką z Kalendarza” oraz autorskim działem „HP od kuchni”. Matti jest z nami od lipca 2017 roku, jednak dał się poznać jako Łamacz Łamigłówek, czy wytrawny edytor. Często go można spotkać na discordzie HPW.

Isthealice
Pi

Założycielka i pomysłodawczyni projektu. Odpowiadała za różne działy, projektowała okładki do numerów, pisała „Ogłoszenia”, „Podziękowania”, poprawiała teksty w gazecie, a przede wszystkim nadzorowała pracę jako redaktor naczelny od pierwszego do dwunastego numeru. Na co dzień jedna z administratorek, a przede zwykła użytkowniczka Harry Potter Wiki, która stara się pomóc nowym osobom. Wróciła do magazynu od szesnastego numeru, gdzie została Grafikiem.

Poprzednio
Numer 15

Numer 16
Następny
Numer 17